ONZ: sytuacja w Sudanie Południowym poprawia się, choć nie wszędzie ustały walki

Sudankę skazano na pięć lat więzienia za zabójstwo męża gwałciciela
Sudankę skazano na pięć lat więzienia za zabójstwo męża gwałciciela
Źródło wideo: TVN24 BiS
Środki budowy zaufania w Sudanie Południowym zaowocowały - powiedział we wtorek Jean-Pierre Lacroix, zastępca sekretarza generalnego ONZ do spraw operacji pokojowych. Podczas sesji Rady Bezpieczeństwa przekonywał o znacznej poprawie stanu bezpieczeństwa w tym kraju. Przyznał jednak, że wciąż dochodzi tam do aktów przemocy.

W swym wystąpieniu Lacroix odniósł się do raportu sekretarza generalnego ONZ o sytuacji w Sudanie Południowym. Dokument przedstawia głównie trzymiesięczny rozwój wydarzeń po podpisaniu 12 września odnowionego porozumienia pokojowego przez prezydenta i zarazem szefa rządu Salvę Kiira Mayardita oraz przywódcę opozycji Rieka Machara.

Sytuacja humanitarna "wciąż tragiczna"

Szef operacji pokojowych ONZ wskazał na postępy osiągnięte przez Sudan Południowy w omawianym okresie. Przypomniał, że dowódcy wojskowi obu stron konfliktu otworzyli linie komunikacyjne, podjęli robocze kontakty. - Środki budowy zaufania zaowocowały - ocenił Lacroix. Widać to według niego na przykładzie otwierania wcześniej zablokowanych dróg, ułatwień w poruszaniu się cywilów, a także fali powrotów części uciekinierów do ich domów.

Zastępca szefa ONZ przyznał jednocześnie, że nie wszędzie walki ustały. Ludność cywilna wciąż pada ofiarą napaści, gwałcone są kobiety - zaznaczył.

- Ta brutalność jest nie do zaakceptowania. Obie strony nie powinny szczędzić wysiłków, by sprawcy tych okrucieństw stanęli przed sądem. Nie będzie pokoju bez położenia temu kresu i pociągnięcia do odpowiedzialności (sprawców) brutalnych ataków na cywilów - argumentował.

Sytuację humanitarną w Sudanie Południowym Lacroix określił jako "wciąż tragiczną". W jego ocenie kontynuacja misji ONZ w tym państwie (UNMISS) jest główną gwarancją, że proces pokojowy nie zostanie zerwany.

Wzrost przemocy seksualnej

Na temat sytuacji w Sudanie Południowym wypowiedziała się też ambasadorka Polski przy ONZ Joanna Wronecka. Polka jest przewodniczącą komitetu ds. sankcji wobec Sudanu Południowego. We wtorek przekonywała o pilnej potrzebie znalezienia drogi do rozwiązania kryzysu. Niepokoiły ją w warunki, w jakich dorasta kolejne pokolenie Sudańczyków.

Wronecka wyraziła nadzieję, że społeczność międzynarodowa będzie zjednoczona we wdrażaniu sankcji. Połowiczność groziłaby, jak zaznaczyła, utratą ich znaczenia i wpływu. - Sankcje zostały wprowadzone dla wsparcia procesu politycznego w celu osiągnięcia pokoju - przypomniała.

Na forum RB wystąpiła także specjalna przedstawicielka ONZ ds. seksualnej przemocy w konfliktach zbrojnych Pramila Patten (Mauritius). Zwróciła ona uwagę na alarmujący wzrost liczby udokumentowanych przypadków przemocy na tle seksualnym ze 193 przypadków w roku ubiegłym do 1157 przypadków w roku 2018.Wiele z tych gwałtów zakończyło się śmiercią ofiar.

Jak wskazywała Patten, gwałcone są nawet kilkuletnie dziewczynki. Setki kobiet i dziewcząt jest uprowadzanych i zamienianych w seksualne niewolnice. - Polityka zerowej tolerancji kłóci się z rzeczywistością "zerowych konsekwencji" - oceniła. - Sprawcy gwałtów wciąż nie ponoszą za nie odpowiedzialności – dodała.

Wojna domowa w Sudanie Południowym

Sudan Południowy odłączył się od Sudanu w 2011 roku. Prezydentem został Salva Kiir z plemienia Dinka, który funkcję tę sprawuje do dziś. Wewnętrzny konflikt rozgorzał w 2013 roku, gdy nieudany zamach stanu przeprowadził odsunięty przez Kiira od władzy jego polityczny rywal – wiceprezydent Riek Machar z plemienia Nuerów, który sformował wojska rebelianckie.

Wojna domowa o podłożu etnicznym i plemiennym pochłonęła od tamtej pory dziesiątki tysięcy istnień ludzkich. W jej wyniku cztery miliony osób musiały opuścić swoje domy, a kraj pogrążył się w kryzysie.

31 maja Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła projekt rezolucji przedłużającej wcześniejsze sankcje wobec Sudanu Południowego. Restrykcje obejmowały zamrożenie aktywów i zakaz podróżowania dla sześciu osób, w tym ministrów obrony i informacji oraz zastępcy szefa sztabu armii ds. logistyki. Zagrożono też wprowadzeniem embarga na dostawy broni do Sudanu Południowego. W tej sytuacji w czerwcu obie strony konfliktu rozpoczęły rozmowy pokojowe.

30 czerwca ogłoszono zawieszenie broni. 6 lipca w Chartumie podpisano rozejm, na mocy którego skonfliktowane wojska rządowe i rebelianckie zostały wycofane z "obszarów miejskich". Rozejm został jednak rychło zerwany. Ostatecznie, do podpisania porozumienia pokojowego doszło dopiero na początku września.

Autor: mm / Źródło: PAP

Czytaj także: