"Napisałem tę piosenkę w sobotę, nagrałem ją wczoraj i wypuszczam ją dla was dzisiaj w odpowiedzi na państwowy terror, który dotknął miasta Minneapolis" - przekazał w mediach społecznościowych Bruce Springsteen, który już wcześniej krytykował operacje służb wymierzone w imigrantów.
O, nasze Minneapolis, słyszę twój głos Śpiewający przez krwawą mgłę Będziemy bronić tej ziemi i przybysza pośród nas W naszych domach zabijali i grasowali Zimą roku dwudziestego szóstego Pamiętać będziemy tych, którzy zginęli Na ulicach Minneapolis
- brzmi fragment "Streets of Minneapolis".
W sobotę z rąk agentów federalnych zginął w Minneapolis 37-letni pielęgniarz Alex Pretti. Wcześniej w tym miesiącu zabita została przez agenta służb migracyjnych (ICE) Amerykanka Renee Good.
Springsteen o "prywatnej armii króla Trumpa"
Utwór, jak przekazał muzyk, jest zadedykowany "mieszkańcom Minneapolis, naszym niewinnym sąsiadom imigrantom ku pamięci Aleksa Prettiego i Renee Good".
Tekst opisuje operacje służb w mieście. Springsteen śpiewa o "prywatnej armii króla Trumpa" i "paskudnych kłamstwach Millera i Noem". Stephen Miller, czołowy doradca prezydenta Donalda Trumpa, określił Prettiego jako "zabójcę", natomiast Kristi Noem, sekretarz bezpieczeństwa krajowego, zarzuciła 37-latkowi "krajowy terroryzm".
Tytuł przypomina o legendarnym utworze "Streets of Philadelphia", za którą The Boss otrzymał w 1994 roku Oscara, a rok później nagrodę Grammy. Opowiada o wyobcowaniu i wyniszczeniu człowieka przez AIDS. Utwór znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu "Filadelfia" i nawiązuje do osobistego dramatu bohatera filmu.
Biały Dom o "przypadkowych piosenkach"
Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson w oświadczeniu, cytowanym przez gazetę "Washington Post", przekazała, że "administracja Trumpa koncentruje się na tym, by zachęcić demokratów na szczeblu stanowym i lokalnym do współpracy z federalnymi organami ścigania w celu usuwania niebezpiecznych, nielegalnych imigrantów ze swoich społeczności, a nie na przypadkowych piosenkach z nieistotnymi opiniami i nieprawdziwymi informacjami".
Poprzednio, gdy Springsteen krytycznie wypowiedział się o obecnej administracji USA, Trump w odpowiedzi nazwał go "nachalnym i irytującym dupkiem". Twierdził także, że jest "głupi jak but" i wezwał go, by "trzymał język za zębami".
Jeden z głównych ośrodków oporu przeciw polityce administracji Trumpa
Minneapolis jest jednym z głównych tak zwanych miast azylu, czyli tych, których władze przymykają oczy na obecność nielegalnych imigrantów i nie chcą współpracować ze służbami próbującymi ich deportować. W szczególności w Minnesocie jest największe w USA skupisko imigrantów z Somalii i obywateli USA pochodzenia somalijskiego.
Administracja federalna skierowała do Minneapolis około trzech tysięcy agentów, z czego około dwóch tysięcy to funkcjonariusze ICE, a pozostali to agenci Border Patrol oraz CBP. ICE oraz Border Patrol są odrębnymi agencjami działającymi w ramach Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego (DHS). W ramach trwającej "Operacji Metro Surge", wymierzonej w migrantów przebywających w USA nielegalnie, obie formacje prowadzą wspólne działania.
Agenci ICE nie mogą aresztować obywateli USA z wyjątkiem sytuacji, kiedy taka osoba przeszkadza w aresztowaniu innej lub atakuje funkcjonariusza. Jednak według fundacji ProPublica w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy drugiej kadencji Trumpa, agencji imigracyjni zatrzymali 170 obywateli USA, w tym 20 dzieci. Amerykanie mieli być podejrzani o to, że są "nieudokumentowanymi" imigrantami.
Największe kontrowersje budzi możliwość użycia siły przez ICE. Chris Slobogin, dyrektor programu prawa karnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Vanderbilt, powiedział w poniedziałek BBC, że zgodnie z konstytucją USA organy ścigania "mogą użyć siły śmiercionośnej tylko wtedy, gdy dana osoba stwarza potencjalne zagrożenie dla siebie lub innych osób bądź dopuściła się przestępstwa z użyciem przemocy".
Według badania Reuters i Ipsos przeprowadzonego 23-25 stycznia 53 procent Amerykanów odpowiedziało, że nie popiera działań prezydenta Donalda Trumpa w sprawie migracji. Przeciwnego zdania jest 39 procent ankietowanych.
Również w Minneapolis w trakcie interwencji policji w maju 2020 roku zmarł George Floyd, którego śmierć stała się powodem wielkich demonstracji ruchu Black Lives Matter.