W wywiadzie, którego udzieliła CNN we wtorek, Stella Carlson przyznała, że ostatnie trzy tygodnie spędziła na dokształcaniu się w zakresie udzielania pomocy i uczestniczeniu w inicjatywach, których celem jest ostrzeganie sąsiadów przed zbliżającymi się służbami imigracyjnymi. Kobieta podkreśliła, że śmiertelne postrzelenie na początku stycznia 37-letniej Renee Good przez agenta ICE odcisnęło na niej silne piętno. - Myślę, że po tym zdarzeniu wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że to może spotkać każdego z nas - powiedziała.
Jechała do pracy, usłyszała gwizdki
W sobotę Carlson jechała do pracy, gdy usłyszała dźwięki gwizdków - sygnały ostrzegające o przybyciu agentów ICE. Po chwili zobaczyła coś, co początkowo uznała za uliczną bójkę. Wysiadła z samochodu, wyciągnęła telefon i zaczęła nagrywać. To ona jest kobietą w różowej kurtce z telefonem w ręku, którą widać na nagraniach innych świadków.
Jak się okazało, jej film pokazał nie tylko moment zastrzelenia Alexa Prettiego, ale także to, że jeden z agentów wyjął pistolet mężczyzny z kabury na kilka sekund przed unieruchomieniem go na ziemi. Tymczasem Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego informował, że to Pretti podszedł do funkcjonariuszy z pistoletem półautomatycznym kalibru 9 mm. Film Carlson pokazał też, że zastrzelony mężczyzna ostatnie chwile życia spędził na pomaganiu kobiecie, która została powalona na ziemię. - Wiedziałam, że [Pretti - red.] nie żyje - powiedziała Carlson w CNN.
Dlaczego została? "Musimy być odważni"
- Gdyby nie wspólne działania, które podejmowaliśmy przez ostatnie trzy tygodnie, nie wiem, czy byłabym w stanie zostać tam tak długo - przyznała Carlson, z trudem powstrzymując łzy. - Ale wiedziałam, że to był ważny moment i że wszyscy musimy być odważni - kontynuowała. Dodała, że jest wdzięczna wszystkim, którzy ją wsparli, umożliwiając przesłanie nagrania "odpowiednim osobom".
Jak pisze CNN, "film Carlson i wynikające z niego oburzenie związane z zastrzeleniem Prettiego wywarły ogromną presję na administrację Trumpa, co ostatecznie doprowadziło do wycofania z Minnesoty Gregory'ego Bovino, dowódcy straży granicznej, który kierował akcją w Minneapolis i kilku innych amerykańskich miastach".
Autorka nagrania powiedziała, że opisała to, czego była świadkiem, w oświadczeniu pod przysięgą. Jak dotąd nie skontaktowały się z nią jednak federalne organy ścigania - przekazał portal CNN we wtorek.