Dziennie ginęło nawet 10 tysięcy ludzi. "Nie było nadziei, był jedynie mrok"

Świat


W niedzielę w Rwandzie rozpoczęły się obchody upamiętniające 25. wybuchu ludobójstwa w tym kraju. W pogromach na tle etnicznym, które miały miejsce w kolejnych trzech miesiącach, zginęło co najmniej 800 tysięcy ludzi, czyli około jednej dziesiątej części populacji.

Obchody rozpoczęły się w niedzielę i potrwają 100 dni, czyli tyle, ile oficjalnie trwało ludobójstwo w Rwandzie. W tym czasie w kraju obowiązywać będzie także żałoba narodowa.

Wśród co najmniej 800 tysięcy ofiar ludobójstwa większość stanowili przedstawiciele mniejszości etnicznej Tutsi, mordowani przez ekstremistów z dominującej w Rwandzie grupy etnicznej Hutu.

"Rwanda stała się ponownie rodziną"

Prezydent Paul Kagame, który w 1994 roku dowodził siłami rebelianckimi, które położyły kres ludobójstwu, w stołecznym Kigali w niedzielę zapalił płomień pamięci ku czci ofiar tamtych wydarzeń. Płomień będzie płonąć przez 100 dni.

Wraz z małżonką złożył także kwiaty pod pomnikiem w Centrum Pamięci o Ludobójstwie w Gisozi. W masowym grobie spoczywa tam ćwierć miliona ofiar ludobójstwa.

Kagame, sam należący do grupy Tutsi, w swoim wystąpieniu podkreślił, że opór i odwaga tych, którzy przeżyli tamte zbrodnie, reprezentuje "rwandyjski charakter w najczystszej postaci". - W 1994 roku nie było nadziei, był jedynie mrok. Dzisiaj jasność promieniuje z tego miejsca. Jak to się stało? Rwanda stała się ponownie rodziną - stwierdził.

- Nie ma sposobu, by całkowicie pojąć samotność i gniew tych, którzy przetrwali, a jednak wciąż musimy ich prosić o niezbędne poświęcenie, by dać naszemu narodowi nowe życie. Emocje należy schować - mówił podczas uroczystości.

- Jesteśmy teraz znacznie lepszymi Rwandyjczykami niż byliśmy - oświadczył prezydent. - 25 lat później jesteśmy tutaj wszyscy razem. Zranieni, ze złamanymi sercami, ale niepokonani - podkreślił.

Prezydent zapewnił również, że tragiczne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że Rwanda jest dziś bardziej zjednoczona. - Duch walki jest w nas żywy. To, co się tutaj wydarzyło, nigdy się nie powtórzy - zaznaczył.

Następnie uczczono pamięć ofiar ludobójstwa minutą ciszy.

W obchodach rocznicy wybuchu ludobójstwa w Rwandzie udział wzięło wielu przedstawicieli władz z innych państw, przede wszystkim afrykańskich. Obecni byli jednak także m.in. szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz Charles Michel - premier Belgii, państwa które w przeszłości sprawowało kolonialną władzę nad terytorium współczesnej Rwandy.

Jak zauważa agencja AP, Kagame zbiera pochwały za zakończenie przemocy w Rwandzie i rozwój gospodarczy kraju, ale krytykowany jest za autorytarną kontrolę nad tym państwem.

Ludobójstwo w Rwandzie

100 dni rzezi w Rwandzie rozpoczęło się 6 kwietnia 1994 roku. Tego dnia samolot z prezydentami Rwandy Juvenalem Habyarimaną i Burundi Cyprienem Ntaryamirą - obydwoma z grupy Hutu - został zestrzelony podczas schodzenia do lądowania w Kigali. Obydwaj prezydenci zginęli, podobnie jak 10 pozostałych osób na pokładzie.

Zdarzenie to, do dziś nie w pełni wyjaśnione, rozpoczęło przygotowane wcześniej przez rządzących w Rwandzie Hutu pogromy oskarżanej o przeprowadzenie ataku mniejszości Tutsi.

Podczas trwającego ludobójstwa dziennie ginęło nawet 10 tysięcy osób. Stacjonujące wtedy w Rwandzie wojska ONZ były bezsilne, gdyż ich mandat nie pozwalał na akcje zbrojne. 21 kwietnia Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła decyzję o wycofaniu większości sił UNAMIR. Wydając rezolucję potępiającą zbrodnie, nie określiła ich przy tym jako ludobójstwo.

23 czerwca za zgodą ONZ do Rwandy wkroczyły wojska francuskie, ale ich akcja okazała się całkowicie nieskuteczna. Dopiero w lipcu siły Tutsi pod dowództwem Kagame obaliły władzę Hutu i powstrzymały dalszy rozlew krwi. Do tego czasu zginęło co najmniej 800 tys. Rwandyjczyków, co stanowiło 10 procent ludności kraju, w tym 70 procent populacji Tutsi. Według obserwatorów ONZ wojska Tutsi dokonały następnie w drugiej połowie roku masowych mordów na Hutu w obozach dla uchodźców.

Ludobójstwo w Rwandzie, wyróżniające się niespotykaną liczbą ludzi zamordowanych w tak krótkim czasie, często uznaje się za największą porażkę ONZ, która nie zdołała go powstrzymać.

Autor: mm//kg / Źródło: Reuters, BBC, tvn24.pl