Ławrow odpowiada na wezwanie do wyprowadzenia wojsk. Ostrzega przed "bardzo poważnymi incydentami"

TVN24 | Świat

Autor:
asty//now
Źródło:
PAP
Ministerstwo Obrony Rosji Rosja przetestowała nowy pocisk systemu obrony przeciwrakietowej

Przerwanie kontroli nad znajdującymi się w tym regionie składami amunicji grozi bardzo poważnymi incydentami - oświadczył szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow pytany o obecność rosyjskich wojsk w Naddniestrzu. Jego zdaniem, "jest wątpliwe", aby Moskwa odpowiedziała pozytywnie na żądanie prezydent elekt Mołdawii Mai Sandu, by Rosja wyprowadziła swoje wojska z tego separatystycznego regionu.

- Te magazyny są w takim stanie, że przerwanie kontroli nad nimi groziłoby bardzo poważnymi incydentami - oznajmił szef ministerstwa spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow we wtorek na spotkaniu szefów dyplomacji krajów poradzieckiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB). W miejscowości Cobasna w separatystycznym Naddniestrzu, na terytorium Mołdawii, przy samej granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z 20 tysiącami ton amunicji.

Minister spraw zagranicznych Rosji powiedział, że część zapasów amunicji wywieziono do jego kraju i zutylizowano, gdy proces uregulowania w Naddniestrzu nabrał tempa, ale "po tym, gdy Kiszyniów przerwał wypełnianie ustaleń, strona naddniestrzańska kategorycznie odmówiła wznowienia wywożenia amunicji". Podkreślił, przypominając słowa rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, że Rosja jest gotowa utylizować składowaną tam amunicję, ale do tego "potrzebna jest współpraca Kiszyniowa i Tyraspola".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

"Jest wątpliwe, by Moskwa spełniła takie nieodpowiedzialne żądanie"

W ten sposób Ławrow odniósł się do oświadczeń prezydent elekt Mołdawii Mai Sandu, która powtarza, że wojska rosyjskie powinny opuścić separatystyczny region Mołdawii. - Pomiędzy Mołdawią i Rosją nie było dwustronnej umowy w sprawie obecności w Naddniestrzu rosyjskiej operacyjnej grupy wojsk. I konieczne jest jej wyprowadzenie z terytorium Mołdawii - oświadczyła Sandu w poniedziałek. Z kolei wojskową misję pokojową, w której również uczestniczą siły rosyjskie, powinna, jej zdaniem, zastąpić misja cywilna pod auspicjami OBWE.

- Trudno ocenić, co konkretnie miała na myśli pani Sandu - powiedział rosyjski minister w czasie wtorkowej konferencji, która odbyła się w formacie online. Jego zdaniem wyprowadzenie rosyjskich wojsk nie pomogłoby uregulowaniu i "jest wątpliwe, by Moskwa spełniła takie nieodpowiedzialne żądanie".

Rosja nie chce opuścić Naddniestrza

Naddniestrze to region Mołdawii, który od czasów konfliktu w latach 90. ubiegłego wieku (w którym separatystyczny region otrzymał wsparcie militarne od Rosji) funkcjonuje jako państwo nieuznawane, głównie dzięki poparciu Rosji. W Naddniestrzu stacjonują rosyjskie wojska, co jest elementem prowadzonego od lat przy udziale Moskwy - jak dotąd, bez rezultatów - procesu uregulowania.

W roku 2000 w arsenale w Cobasnej składowano ponad 40 tysięcy ton uzbrojenia, między 2000 a 2004 roku wywieziono mniej więcej połowę amunicji. Dziś szacuje się, że znajduje się tam około 20-21 tysięcy ton ładunków, przy czym termin przydatności około 60 proc. z nich minął - mówił we wrześniu ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich do spraw Mołdawii Kamil Całus.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej ŁawrowRosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Arsenał jest pilnowany przez około 1,5 tysiąca żołnierzy z Grupy Operacyjnej Wojsk Rosyjskich, stanowiącej pozostałość po tak zwanej 14. armii sowieckiej, a następnie rosyjskiej. Zdaniem ekspertów obecność w Naddniestrzu dużej ilości uzbrojenia jest dla Moskwy wymówką, by uzasadnić tam obecność swoich wojsk.

"Moskwa ani Tyraspol nie są zainteresowane wywiezieniem lub utylizacją ładunków"

- I za każdym razem, kiedy Mołdawia żąda wycofania wojsk rosyjskich z terytorium kraju, czyli z Naddniestrza, Rosja mówi, że nie może tego zrobić, bo znajdują się tam niebezpieczne pozostałości po Armii Czerwonej, czyli składy w Cobasnej, które muszą być pilnowane - wyjaśniał Całus. Obecność rosyjskich wojsk jest gwarancją dla władz w Naddniestrzu istnienia nieuznawanej republiki.

Według Całusa "Moskwa ani Tyraspol nie są zainteresowane wywiezieniem lub utylizacją ładunków, a strony, które chciałyby tego, nie posiadają odpowiednich instrumentów wpływu na Rosję". Wskazał, że w razie eksplozji siła wybuchu zgromadzonych tam materiałów wyniosłaby 10 kiloton trotylu. Nie wiadomo, jakie są standardy bezpieczeństwa na miejscu, dostęp do magazynów jest bardzo ograniczony, a informacje na temat składu pochodzą tylko od strony rosyjskiej.

Autor:asty//now

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych