Rosyjski noblista: nikt nie wie, co dzieje się w głowie Putina

Dmitrij Muratow
Dmitrij Muratow, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, redaktor naczelny "Nowej Gaziety"
Źródło wideo: Reuters Archive
Źródło zdj. gł.: Gregory Stein / Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
- To nigdy nie będzie "zwycięstwo" - ocenia działania Putina w Ukrainie rosyjski noblista i niezależny dziennikarz Dmitrij Muratow. W wywiadzie dla brytyjskiej stacji BBC przyznał, że nikt nie wie, co się dzieje w głowie rosyjskiego przywódcy, on również. Zauważył jednak, że od początku roku o potrzebie użycia broni jądrowej wspomniano ponad 500 razy.

Dmitrij Muratow, były redaktor naczelny "Nowej Gaziety" i współlaureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2021 roku udzielił wywiadu moskiewskiemu korespondentowi stacji BBC, Steve'owi Rosenbergowi. Rosyjski niezależny dziennikarz mówił m.in. o tym, czego spodziewa się w kontekście wojny w Ukrainie, o władzy Władimira Putina i więźniach politycznych.

Muratow o Ukrainie i władzy Putina

Jak zauważa korespondent BBC to, co miało być dla Kremla krótką i zakończoną sukcesem "operacją militarną" przerodziło się najkrwawszy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej. Mimo to Putin nadal przewiduje zwycięstwo Rosji. - To nigdy nie będzie "zwycięstwo" - odpowiada Muratow. - Bo to, co trwa od niemal pięciu lat, bez względu na to jak się skończy, nie może być uważane za zwycięstwo - ocenił. - Wydaje mi się, że sytuacja z Ukrainą jest teraz taka: można ją zniszczyć, ale nie można jej podbić. Co rozumiem poprzez zniszczenie? Ciągłą eskalację, aż do użycia broni jądrowej - stwierdził.

Czy wierzy w taką ewentualność? Rozmówca BBC zauważył, że nikt nie wie tak naprawdę, co planuje Putin. - To ta sama kategoria, co astrologia. Nikt nie wie, co dzieje się w głowie Putina, ja też nie - powiedział. Zaznaczył jednak, że patrzy na to z perspektywy dziennikarza i analizuje dane. - Od początku roku o potrzebie użycia broni jądrowej wspomniano ponad 500 razy. Kiedy mówią o tym szaleńcy, nie zwracam na to uwagi. Ale słyszałem o tym w telewizji państwowej. A podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu, wydarzenia państwowego, jeden z prelegentów przedstawiał użycie broni jądrowej jako coś korzystnego, coś dobrego - mówił Muratow w BBC.

Według Muratowa pogłoski o kryzysie władzy rosyjskiego przywódcy i spadku poparcia dla niego są przesadzone. - Przepraszam, ale nie wierzę w te wszystkie opowieści o podziałach wśród członków elit, o tajnych spiskach. Krajem rządzi Władimir Putin. Oni się go boją. A ten strach jest podsycany na każdy możliwy sposób przez jego główną bazę wsparcia: Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB) - podkreślił.

Noblista na liście "zagranicznych agentów"

W 2021 Komitet Noblowski uznał zasługi Muratowa, współzałożyciela i wieloletniego redaktora naczelnego rosyjskiej gazety "Nowaja Gazieta", który przez dziesięciolecia bronił wolności słowa w Rosji. "Pomimo zabójstw i gróźb redaktor naczelny Muratow nie porzucił zasady niezależności i konsekwentnie bronił prawa dziennikarzy do pisania na wybrane tematy, ponieważ spełnia to profesjonalne i etyczne standardy dziennikarskie" - mówiła wówczas Berit Reiss-Andersen. Pokojową Nagrodę Nobla otrzymał wraz z Marią Ressą, filipińską dziennikarką i reporterką śledczą.

Jak zauważa BBC, to nie uchroniło jego gazety, a on sam zrezygnował we wrześniu 2023 roku z funkcji redaktora naczelnego, którą współtworzył ponad 30 lat temu i która stała się sztandarowym przykładem niezależnego dziennikarstwa w Rosji. "Nowaja Gazieta" przestała ukazywać się w formie papierowej po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jej publikacje są dostępne w serwisach internetowych, ale zostały zablokowane przez władze. Dostęp można uzyskać jedynie spoza Rosji lub za pomocą VPN.

Sam Muratow został wpisany przez Kreml na listę "zagranicznych agentów". Rosyjski resort sprawiedliwości zarzucił mu "tworzenie i rozpowszechnianie treści wykorzystywanych do szerzenia negatywnej opinii o Rosji". Dziennikarz zwrócił się do sądu w Moskwie o wykreślenie go z tej listy, jednak wniosek został odrzucony. - To, co martwi mnie obecnie najbardziej, to że nikt na świecie nie interesuje się więźniami politycznymi, którzy pierwsi wypowiedzieli się przeciwko grabieży ziem naszego sąsiada - zauważył.

Dziennikarz BBC zapytał go, czy fakt przyznania pokojowej nagrody Nobla choć trochę go chroni i pozwala mówić to, co chce. - To nie jest pytanie do mnie. Przy najbliższej okazji proszę zapytać o to władze - odparł. - Żyjemy w czasach, w których się milczy. Ale tak wiele osób popiera to, co robimy. Na ulicach Moskwy, moi koledzy i ja słyszymy tylko słowa wdzięczności. Są one wypowiadane szeptem. Ale to, co ludzie myślą, jest bardzo ważne - podkreślił.

Redagował AM

Źródło: BBC, tvn24.pl
Czytaj także: