TVN24 | Świat

"Możemy zbombardować nie tylko wzdłuż kursu, ale także cel, jeśli nasi koledzy nie rozumieją"

TVN24 | Świat

Autor:
tas,
momo/kab
Źródło:
TASS, Reuters, Kommiersant

Nasz okręt był na wodach Ukrainy, a nie Rosji - powiedział w czwartek premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, nawiązując do zdarzenia z udziałem brytyjskiego niszczyciela HMS Defender na Morzu Czarnym. Wcześniej na "dywanik" do rosyjskiego MSZ wezwana została brytyjska ambasador. Tego samego dnia wiceszef dyplomacji tego kraju Siergiej Riabkow oświadczył, że Rosja zastrzega sobie prawo do bombardowania obcych okrętów, które naruszają prawo międzynarodowe i granice państwowe.

Ministerstwo obrony Rosji podało w środę, że rosyjskie wojsko oddało strzały ostrzegawcze i przeprowadziło bombardowanie ostrzegawcze wzdłuż kursu brytyjskiego niszczyciela HMS Defender, który zdaniem Moskwy naruszył granicę państwową Rosji na Morzu Czarnym. Strona brytyjska zaprzeczyła tym doniesieniom.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Johnson: nasz okręt był na wodach Ukrainy, a nie Rosji

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, odnosząc się do środowego incydentu na Morzu Czarnym, podtrzymał w czwartek zdanie, że brytyjski okręt HMS Defender płynął legalnie po ukraińskich wodach. Zapytany, czy Rosjanie oddali strzały ostrzegawcze, Johnson odparł, że to nie od niego pochodziła ta informacja.

- Jak rozumiem, lotniskowcowa grupa uderzeniowa postępowała w sposób, jakiego można by się spodziewać na wodach międzynarodowych i zgodnie z prawem - powiedział. - Nie uznajemy rosyjskiej aneksji Krymu - była ona nielegalna. To są wody ukraińskie i całkowicie słuszne było ich użycie, aby dostać się z punktu A do punktu B - podkreślił premier.

Wcześniej w czwartek do sprawy odniósł się też minister spraw zagranicznych Dominic Raab, który również powiedział, że żadnych strzałów nie było, a rosyjską relację nazwał "przewidywalnie niedokładną".

Kapitan Defendera powiedział korespondentowi BBC News, który był na pokładzie okrętu, że "próbuje bezpiecznie poruszać się po uznanym na całym świecie kursie". Okręt wypłynął z portu w ukraińskiej Odessie. Zmierzał w kierunku Gruzji. Według relacji BBC, okręty rosyjskiej straży przybrzeżnej zbliżały się do niszczyciela na odległość do 100 metrów, a ostrzeżenia w sprawie otwarcia ognia nadawane były drogą radiową. "Słyszeliśmy strzelaninę z daleka, ale przypuszczaliśmy, że jest poza zasięgiem" – twierdził kapitan okrętu.

Brytyjscy dyplomaci wezwani "na dywanik"

Rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa przekazała, że w czwartek do resortu zostanie wezwany ambasador Wielkiej Brytanii. Wcześniej został przywołany do rosyjskiego ministerstwa obrony brytyjski attache wojskowy w Moskwie.

Na spotkaniu z brytyjską ambasador zakomunikowano jej "zdecydowany protest z powodu naruszenia granicy Federacji Rosyjskiej i prowokacyjnych i niebezpiecznych działań okrętu Wielkiej Brytanii na morzu terytorialnym Federacji Rosyjskiej" - głosi komunikat MSZ wydany po spotkaniu. Rosyjski resort spraw zagranicznych oświadczył ponadto, że "w razie powtórzenia się podobnych prowokacji cała odpowiedzialność za ich ewentualne konsekwencje spoczywać będzie całkowicie na stronie brytyjskiej".

- Ubolewamy w związku z tym, że była to świadoma prowokacja, celowa i przygotowana. Uważamy takie działania za niedopuszczalne i niezgodne z prawem międzynarodowym – powiedział dziennikarzom rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

"Możemy zbombardować nie tylko wzdłuż kursu, ale także cel, jeśli nasi koledzy nie rozumieją"

- Co możemy zrobić? Możemy odwołać się do zdrowego rozsądku, domagać się poszanowania prawa międzynarodowego. Jeśli to nie pomoże, możemy zbombardować nie tylko wzdłuż kursu, ale także cel, jeśli nasi koledzy nie rozumieją - mówił w czwartek wiceszef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Riabkow, cytowany przez agencję TASS. Ostrzegł przed podobnymi działaniami wszystkich, którzy "pod hasłem wolności żeglugi angażują się w naruszanie granic państwowych Federacji Rosyjskiej".

Słowa rosyjskiego dyplomaty padły pod adresem Londynu. Wcześniej ministerstwo obrony w Moskwie poinformowało, że w środę brytyjski niszczyciel HMS Defender naruszył na Morzu Czarnym granicę państwową Rosji

Rosjanie przekazali, że w kierunku okrętu oddano strzały ostrzegawcze i przeprowadzono "bombardowanie ostrzegawcze wzdłuż kursu niszczyciela z użyciem samolotów Su-24". - Integralność terytorialna Federacji Rosyjskiej jest nienaruszalna. Nienaruszalność jej granic jest absolutnym imperatywem, będziemy tego wszystkiego pilnować środkami dyplomatycznymi, politycznymi i, jeśli to konieczne, militarnymi – ostrzegł Riabkow.

CZYTAJ: Był obecny na pokładzie brytyjskiego niszczyciela. Dziennikarz relacjonuje "nękanie" okrętu przez Rosjan

Ćwiczenia Sea Breeze

HMS Defender wpłynął na Morze Czarne 14 czerwca. Ministerstwo obrony Ukrainy poinformowało w tym dniu, że żołnierze sił operacji specjalnych Ukrainy, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych przeprowadzili wspólne ćwiczenia na pokładzie brytyjskiego niszczyciela.

Od 28 czerwca do 10 lipca na Morzu Czarnym odbędą się wspólne ćwiczenia wojsk Ukrainy i NATO Sea Breeze.

Rosja zaanektowała ukraiński Krym w 2014 roku, po obaleniu przez zwolenników integracji europejskiej prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. Aneksja półwyspu nie została uznana przez społeczność międzynarodową.

Brytyjski rząd podkreśla, że wody wokół Krymu nie są rosyjskimi, jak utrzymują władze w Moskwie, lecz ukraińskimi.

Autor:tas, momo/kab

Źródło: TASS, Reuters, Kommiersant

Tagi:
Raporty: