W maju Blake Lively i Justin Baldoni zawarli ugodę w sprawie dotyczącej filmu z 2024 roku "It Ends With Us", kończąc tym samym okres pełen kontrowersyjnych oskarżeń. Zarzuty dotyczyły rzekomego molestowania aktorki przez Baldoniego na planie oraz prowadzenia przez niego kampanii oszczerstw w ramach odwetu.
Sędzia oddalił zarzuty Lively dotyczące molestowania. Strony zawarły ugodę w kwestii oskarżeń o działania odwetowe.
Baldoni przerwał milczenie w sprawie Lively
Podczas trwającego blisko pięć minut nagrania, udostępnionego w środę na Instagramie, Baldoni powiedział, że "w ciągu ostatnich lat powiedziano wiele bolesnych rzeczy". - Przez większą część ostatnich dwóch lat nie wypowiadaliśmy się publicznie, ale nie dlatego, że nie mieliśmy nic do powiedzenia, bo Bóg jeden wie, że mieliśmy - stwierdził Baldoni.
Para uznała, że zakończenie sporu prawnego to odpowiedni moment na taką wypowiedź. - Prawda i fakty przemówiły same za siebie i oto jesteśmy w tym miejscu - powiedziała żona reżysera.
W nagraniu opublikowanym w środę małżeństwo Baldonich wyraziło wdzięczność za otrzymane wsparcie. - Możemy szczerze powiedzieć, że siedzimy tu dzisiaj, czując ogromną wdzięczność za tak wiele rzeczy i dla tak wielu ludzi - powiedziała Emily Baldoni. Jak dodała, nie neguje to "niesprawiedliwości i bólu, jakich doświadczyli w ostatnich latach". - Musieliśmy zmierzyć się z tak wieloma sprawami i próbować je zrozumieć: choćby to, jak w ogóle mogło do czegoś takiego dojść. A co dopiero w sytuacji, gdy wszystko to było maskowane jako walka o prawa kobiet - powiedziała w nagraniu. - Jako rodzina musieliśmy przepracować wiele traumatycznych doświadczeń, co również utrudniało zabieranie głosu - podkreśliła.
Justin Baldoni dodał, że rodzina wraca do równowagi: "Czujemy, że jesteśmy otoczeni wielką miłością".
Spór prawny Lively z Baldonim
Lively złożyła pozew przeciwko Baldoniemu i jego firmie producenckiej, Wayfarer Studios, w grudniu 2024 roku. Baldoni wniósł powództwo wzajemne przeciwko Lively i jej mężowi, aktorowi Ryanowi Reynoldsowi, domagając się 400 milionów dolarów i zarzucając im m.in. zniesławienie.
Sędzia federalny Lewis Liman oddalił 10 z 13 zarzutów w sprawie wytoczonej przez Lively, uznając, że nie mogła ona dochodzić roszczeń - w tym dotyczących molestowania - na mocy ustawy o prawach obywatelskich z 1964 roku, ponieważ świadczyła usługi jako niezależny wykonawca, a nie jako pracownik - pisze BBC. Sędzia Liman oddalił również w całości powództwo wzajemne Baldoniego.
Strony zawarły ugodę w kwestii pozostałych zarzutów, obejmujących między innymi naruszenie umowy i działania odwetowe, na niespełna dwa tygodnie przed planowanym rozpoczęciem procesu cywilnego w Nowym Jorku.
Sama Lively pisała w mediach społecznościowych, że wniesienie pozwu było "ostatnią rzeczą", jakiej pragnęła. - Zdecydowała się jednak na ten krok "z powodu wszechobecnych działań odwetowych, z którymi się spotkałam za to, że prywatnie i zawodowo upominałam się o bezpieczne środowisko pracy dla siebie i innych".
Redagował AM