Putin: do innych krajów powoli dociera potrzeba współpracy z nami

Świat


Prezydent Władimir Putin powiedział w czwartek, że "niekończące się zarzuty" pod adresem Rosji stanowią uzasadnienie działań, których celem jest jej powstrzymywanie. Powodem tego jest - w jego ocenie - świadomość, że Rosja staje się konkurentem.

Putin oświadczył podczas dorocznej telekonferencji, że polityka ta jest błędna. Jego zdaniem presja na Rosję zakończy się wtedy, gdy jej zachodni partnerzy zrozumieją, że te metody nie są efektywne i przynoszą rezultat odwrotny do zamierzonego.

Rosyjski prezydent opowiedział się za "konstruktywną współpracą". Wyraził przekonanie, że zrozumienie potrzeby tej współpracy "powoli dociera do naszych partnerów".

Podkreślił przy tym, że Rosja powinna bronić swych interesów i zapowiedział, że będzie to robić również w przyszłości.

O Donbasie

Rosyjski prezydent w czwartek po raz 16. w trakcie swych rządów odpowiadał w programie na żywo na pytania, prośby i skargi obywateli.

Mówił, że Rosja nadal będzie okazywać pomoc nieuznanym tzw. republikom ludowym w Donbasie. Oświadczył, że władze Ukrainy nie są w stanie rozwiązać problemu tych terytoriów.

Rosyjski prezydent zaznaczył przy tym, że Moskwa zrobi wszystko, by sytuacja na wschodzie Ukrainy została rozwiązana w ramach procesu mińskiego. Odpowiadał w ten sposób na pytanie rosyjskiego pisarza Zachara Prilepina, który wyraził podejrzenie, że Ukraina wykorzysta zbliżające się piłkarskie mistrzostwa świata w Rosji, by podjąć atak w Donbasie.

Putin wyraził nadzieję, że "nie dojdzie do takich prowokacji" i dodał, że jeśli do nich dojdzie, to będzie miało to "bardzo poważne skutki dla państwowości ukraińskiej".

Rosyjski prezydent oświadczył, że władze w Moskwie na razie nie myślały o możliwości wymiany skazanego w Rosji ukraińskiego reżysera Ołeha Sencowa, który prowadzi głodówkę w kolonii karnej, na dziennikarza rosyjskiej agencji RIA Nowosti. Kiriłł Wyszynski, szef biura RIA w Kijowie, został zatrzymany przez służby ukraińskie i jest podejrzewany o zdradę stanu. Zdaniem Putina Wyszynskiego zatrzymano "za działalność dziennikarską", a Sencowa - za przygotowanie aktu terrorystycznego. - Są to rzeczy nieporównywalne - oświadczył. Dodał, że "na Ukrainie powinien zwyciężyć zdrowy rozsądek" i wyraził nadzieję, że Rosja zdoła uwolnić swego dziennikarza.

Syria pozwoliła na wypróbowanie broni

Gospodarz Kremla mówił też o wojnie w Syrii. Zapowiedział, że żołnierze rosyjscy będą znajdować się tam dopóty, dopóki będzie to dla Rosji korzystne.

Podkreślił, że kampania syryjska pozwoliła Rosji na wypróbowanie jej uzbrojenia w warunkach bojowych i że takiej możliwości nie dają żadne manewry. Jednak w tych warunkach - przyznał - są również straty. Zapewnił następnie, że Rosja nigdy o nich nie zapomni.

Mówiąc o żołnierzach Rosji znajdujących się w Syrii w bazach Tartus i Hmejmim, Putin oświadczył, że na razie nie jest planowane wycofanie tych grup. Putin nie użył słowa "bazy" i podkreślił, że nie używa go celowo. Oświadczył, że Rosja nie buduje w Syrii obiektów mających długo służyć.

"Polityczny Olimp"

Gospodarz Kremla, którego obecną kadencję prezydencką wielu obserwatorów ocenia jako ostatnią, był pytany o to, czy przygotowuje następcę. - Oczywiście, stale o tym myślę. Następcy w klasycznym znaczeniu tego słowa nie ma - określi go naród rosyjski - odparł. Zapewnił, że myśli o tym, by w kraju pojawiło się "nowe pokolenie administracji", które w przyszłości będzie mogło "wziąć odpowiedzialność za Rosję". W ostatnich miesiącach Putin kilka razy mówił publicznie, że będzie przestrzegał konstytucji zabraniającej mu pełnienia urzędu prezydenta dłużej niż dwie kadencje z rzędu.

Pytany o to, czy - biorąc pod uwagę rekordowe poparcie w wyborach - nie czuje się samotnie na "politycznym Olimpie", Putin odparł: - Nie, samotnie nie. To ten przypadek, gdy - jak to się mówi - jeden nic nie znaczy. Osiągać pozytywne rezultaty w swojej pracy można tylko polegając na dobrej ekipie profesjonalistów i towarzyszy, a ja taką mam.

Putin, który po wyborach pozostawił w rządzie premiera Dmitrija Miedwiediewa i wielu ministrów, bronił tych decyzji personalnych. - Gdybyśmy przyprowadzili absolutnie nowych ludzi, nawet bardzo fachowych, to sformułowanie zadań, jakie przed nami stoją, czy też wyznaczenie nowych zajęłoby co najmniej dwa lata - przekonywał. Bronił także tych wysokiej rangi urzędników państwowych, jak były minister sportu Witalij Mutko czy wicepremier Dmitrij Rogozin, których działalność oceniana była bardzo krytycznie.

Skargi obywateli

Telekonferencja, którą wielu Rosjan traktuje jako szansę na rozwiązanie palących problemów dzięki osobistej interwencji szefa państwa, w znacznej mierze dotyczyła spraw krajowych i lokalnych. Putin uznał za niedopuszczalny raptowny wzrost cen benzyny, odczuwalny w ostatnich tygodniach i obiecał działania w celu ustabilizowania sytuacji na rynku. Uniknął odpowiedzi na pytanie o podwyższenie wieku emerytalnego, co - według prognoz - będzie jedną z niepopularnych decyzji nowego rządu. Powiedział, że odnosi się do tej kwestii "nadzwyczaj ostrożnie", i że za najważniejszy uważa wzrost dochodów emerytów.

Wspomniał, że uważa za niewskazane zmiany w podatkach, jak podniesienie podatku od osób fizycznych czy wprowadzenie podatku od sprzedaży. Nie wspomniał o innym pomyśle, który według mediów rozważany był w rządzie - podwyższeniu VAT. Zmiany w systemie podatkowym, jak i podniesienie wieku emerytalnego są wymieniane jako ewentualne źródła, z których władze miałyby sfinansować zapowiedziane przez Putina po wyborach zadania w polityce socjalnej. Ich koszt szacuje się na 8 bilionów rubli, czyli około 125 miliardów dolarów.

Autor: adso / Źródło: PAP