W czwartek na konferencji prasowej John Healey poinformował, że siły brytyjskie wraz z sojusznikami, w tym z Norwegią, śledziły rosyjskie okręty i powstrzymywały je przed szkodliwymi działaniami. Dodał, że ujawnia tę operację, aby rosyjski dyktator wiedział, że rosyjskie okręty zostały wykryte.
- Wypowiadam się w tej sprawie, aby zwrócić uwagę na te rosyjskie działania. A do prezydenta Putina mówię: widzimy was. Widzimy wasze działania przy naszych kablach i rurociągach. Powinniście wiedzieć, że żadna próba uszkodzenia ich nie będzie tolerowana. Każda taka próba będzie miała poważne konsekwencje - mówił szef brytyjskiego resortu obrony.
Według Reutersa Rosja wykorzystała sytuację na Bliskim Wschodzie do próby przeprowadzenia tajnej operacji przeciwko Wielkiej Brytanii na dalekiej północy, tam gdzie znajdują się główne szlaki żeglugowe i kluczowa infrastruktura, np. podmorskie kable.
Jak Brytyjczycy śledzili rosyjskie siły
W rosyjskiej operacji brały udział łódź podwodna klasy Akula oraz dwie specjalistyczne łodzie podwodne Głównego Zarządu Badań Głębinowych (Gławnoje Uprawleni Głubokowodnych Issliedowanii - w skrócie GUGI). Zjednoczone Królestwo śledziło ruchy sił rosyjskich m.in. przy pomocy fregaty HMS St Albans typu 23 (na zdjęciu poniżej) oraz samolotu patrolowego - poinformował brytyjski minister. Dodał, że okręty podwodne opuściły brytyjskie wody terytorialne po ponad miesiącu i skierowały się na północ oraz że nic nie wskazuje na to, by doszło do uszkodzenia infrastruktury podwodnej.
- Dzięki naszym siłom zbrojnym nie mogli mieć żadnych wątpliwości, że są monitorowani, że ich ruchy nie były tajne, jak planował prezydent Putin, oraz że ich próba przeprowadzenia tajnej operacji została ujawniona - kontynuował Healey.
Wielka Brytania "wyjątkowa podatna na takie zagrożenia"
Frank Gardner, dziennikarz BBC specjalizujący się w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa, odniósł się do wypowiedzi ministra obrony, zwracając uwagę, że Wielka Brytania jako kraj wyspiarski jest "w szczególnej mierze zależna" od podmorskich przewodów i rurociągów. Odpowiadają one za przesyłanie danych i energii. "Z tą zależnością wiąże się wyjątkowa podatność na zagrożenia" - ocenił ekspert na łamach portalu BBC.
Gardner podkreślił, że ponad 90 procent codziennego ruchu internetowego w Wielkiej Brytanii nie przechodzi przez satelity, ale przez kable na morskim dnie.
Ekspertka: dlaczego ta operacja jest niepokojąca
Cytowana przez ten sam portal Charlotte Wilson z Check Point Cybersecurity, dostawcy technologii cyberbezpieczeństwa, powiedziała, że poziom zaawansowania czyni tę rosyjską operację "niepokojącą". - To nie są standardowe okręty podwodne. To specjalistyczne jednostki zaprojektowane do operacji głębinowych. Nie jest to więc przypadkowy ruch, lecz celowy wysiłek mający na celu zrozumienie, gdzie znajduje się krytyczna infrastruktura i jak działa. Chodzi nie tylko o mapowanie lokalizacji, ale także o ocenę odporności tych systemów - zauważyła Wilson.
Redagowała Anna Zaleska
Źródło: Reuters, BBC
Źródło zdjęcia głównego: ALEXANDER KAZAKOV/SPUTNIK/KREMLIN POOL/PAP