Potęga na amerykańskich sterydach. Egiptem rządzi wojsko

Świat


Wydarzenia ostatnich dni jasno pokazują, kto trzyma prawdziwą władzę w Egipcie. Siły zbrojne od dekad są uznawane przez Egipcjan za ostoję państwa, z czego obecnie skorzystały, bez większego problemu obalając pierwszy demokratyczny rząd w historii kraju. Egipskie wojsko to regionalna potęga, ale zbudowana ze znaczną pomocą USA. Teraz Waszyngton grozi odcięciem finansowania.

Egipskie siły zbrojne faktycznie przejęły kontrolę nad krajem w nocy ze środy na czwartek. Mohammed Mursi, pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Egiptu został aresztowany a jego rząd rozwiązany. Wojsko, formalnie w porozumieniu z opozycją, zarządziło rozpisanie nowych wyborów i zmiany w konstytucji, stworzonej przez islamistyczne ugrupowanie z którego wywodzi się Mursi. Aresztowano też kilkuset członków Bractwa Muzułmańskiego.

Wymiana pokoleniowa nie zmieniła sytuacji

Wydarzenia ostatnich dni pokazały, że najpotężniejszą osobą w Egipcie jest naczelny dowódca wojska generał Abd el-Fatah Said es-Sisi, pełniący w rządzie Mursiego również funkcję ministra obrony. To on stał się twarzą przewrotu zarządzonego na fali masowych demonstracji wywołanych niezadowoleniem z roku rządów prezydenta.

Sisi i otaczające go grono relatywnie młodych generałów (jak na warunki egipskie; średnia wieku to i tak około 50-60 lat), awansowali na najwyższe stanowiska po obaleniu Hosniego Mubaraka w 2011 roku. Większość z nich mianował sam Mursi na początku prezydentury. Wówczas na emeryturę odesłano większość "starej gwardii", która zawdzięczała pozycje obalonemu Mubarkowi. Co ciekawe nowi dowódcy są pokoleniem, które kursy przed objęciem najwyższych stanowisk przechodziło już w amerykańskich akademiach wojskowych, a nie tak jak ich poprzednicy, w radzieckich.

Młodsi i bardziej niezależni dowódcy mieli gwarantować przywiązanie wojska do idei demokracji. Prawdopodobnie Mursi liczył na to, że będą bardziej skłonni do współpracy. Wydarzenia ostatnich dni pokazały jak bardzo się przeliczył. Egipskie wojsko tak jak w przeszłości pozostało instytucją silnie niezależną, postrzegającą siebie jako "opokę narodu", uzurpującą prawo do ingerowania w najważniejsze sprawy.

Neutralna siła stojąca na uboczu

Działanie wojskowym ułatwia to, że tak jak Egipcjanie nie ufają politykom i są bardzo podzieleni w sferze polityki, tak wojsko dość powszechnie darzą szacunkiem i zaufaniem. Jest to głównie skutek tego, że cała nowożytna historia kraju, od obalenia przez wojsko ostatniego króla w 1952 roku, jest sterowana przez siły zbrojne.

Kolejni prezydenci, Gamal Nasser, Anwar Sadat i Hosni Mubarak, byli wysokiej rangi oficerami, którzy tylko formalnie zmienili mundur na garnitur. Jednocześnie zręcznie rządzili tak, aby utrzymać wojsko na marginesie codziennego życia, dzięki czemu ludzie nie wiązali go z endemiczną korupcją, niewydolną gospodarką czy brutalnością tajnych służb.

Kolejne wojny z Izraelem służyły jako narzędzie do rozniecania patriotycznego ferworu, który umacniał obraz wojska jako obrońcy narodu, pomimo seryjnego przegrywania starć z Państwem Żydowskim.

Potęga na sterydach

Duże znaczenie ma też to, że egipskie wojsko jest regionalną potęgą, aczkolwiek zbudowaną na chwiejnych podstawach. W siłach zbrojnych służy pół miliona ludzi, co daje Egiptowi pod tym względem 11. pozycję na świecie. Jednocześnie nakłady na wojsko są relatywnie niskie. Kraj wydaje na nie nieco ponad dwa procent PKB, co daje około czterech miliardów dolarów. Jest to na przykład niemal dwa razy mniej niż na siły zbrojne wydaje Polska.

Kluczem do siły egipskiej armii jest olbrzymie wsparcie finansowe USA. Waszyngton zgodził się go udzielać w zamian za zawarcie porozumienia pokojowego z Izraelem w Camp David w 1978 roku. Początkowo Egipt otrzymywał około dwóch miliardów dolarów rocznie, obecnie jest to około 1,3 miliarda (Polska otrzymuje około 50 milionów). Oznacza to, że niemal jedna czwarta budżetu egipskich sił zbrojnych pochodzi z Waszyngtonu.

To dzięki "sterydom" z USA, egipskie wojsko jest w stanie utrzymywać pod bronią masę żołnierzy i jednocześnie kupować relatywnie nowoczesne uzbrojenie. Pomoc Amerykanów nie jest oczywiście bezinteresowna. Za amerykańskie pieniądze trzeba kupować broń od firm amerykańskich.

Tym sposobem wojsko Egiptu jest drugim po USA użytkownikiem czołgów M1 Abrams, których posiada tysiąc. Podstawą egipskiego lotnictwa jest 250 myśliwców F-16, 26 transportowców C-130 Hercules i około 50 śmigłowców bojowych AH-64 Apache. W większości jest to jednak sprzęt zubożony względem wersji posiadanych przez Amerykanów czy na przykład Izraelczyków.

Ryzykowna decyzja

Obalenie Mursiego może się okazać dla egipskiego wojska kosztowne. Formalnie USA nie mogą wspierać wojska, które przeprowadziło zamach stanu. W pierwszej reakcji na wydarzenia w Egipcie Barack Obama nie nazwał ich przewrotem i decyzja o tym, czy zostaną tak nazwane, ma być obecnie rozważana.

Gdyby Amerykanie zdecydowali się nazwać rzecz po imieniu, musieliby zakręcić kurek z pieniędzmi. Byłoby to drastyczne cięcie dla egipskiego wojska, które niechybnie doprowadziłoby do poważnych problemów finansowych. Decydując się na obalenie Mursiego egipscy generałowie podjęli więc wielkie ryzyko.

Autor: Maciej Kucharczyk / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: