Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
Ta historia trwa od lat.
74-letni dziś mężczyzna zgromadził ogromną ilość różnych przedmiotów. W końcu odpady przestały mieścić się na terenie nieruchomości. Kupił więc trzy auta, ustawił je przy drodze i po dachy wypełnił kolejnymi rzeczami.
Sąsiedzi zgłaszali sprawę, gdzie mogli. Jednak służby były bezradne.
"Gehenna"
Próbuję porozmawiać z mieszkańcami. Nie chcą jednak mówić o tym, co przez ostatnie lata działo się obok nich. Jeden z nich wyszedł na chwilę przed dom i rzucił: - To, co się tu działo, to jest dla mnie gehenna. Proszę pytać innych.
Spotkana dalej kobieta prosi o "odejście kilkaset metrów dalej, żeby nikt jej nie widział." - Lato, smród nie do zniesienia, gryzonie - szczury, myszy. Plaga much - to tak w skrócie. Do tego z tym panem nie szło się porozumieć, zwrócić uwagi. Był agresywny, baliśmy się go po prostu. To było zgłaszane i do gminy, i na policję. Czasem ktoś przyjeżdżał, ale za wiele się nie działo. Góra śmieci rosła na podwórku, ale też przed domem - opisuje, prosząc o anonimowość.
- Jakie konsekwencje niesie gromadzenie odpadów na prywatnej posesji?
- Jakie działania podejmowały instytucje, by rozwiązać problem i pomóc mieszkańcom?
- Jakie działania podjęto po nagłośnieniu sprawy przez media?
- Czym jest zbieractwo? Co mówią eksperci?
Kolejny mężczyzna dodaje przez płot: - Panie, ja nie wierzyłem, że tu się coś zadzieje. Wszyscy chyba straciliśmy nadzieję.
Na początku marca sprawę nagłośniły media. Na miejscu pojawili się policjanci i prokurator.
74-latek trafił do szpitala. Lekarze uznali, że może być zagrożeniem dla siebie lub innych.
Sprzątanie
Gdy podjeżdżam przed jego dom, trwa sprzątanie. Pracuje tam kilku mężczyzn.