Chcieli za Polkę dwa miliony euro okupu. Szef policji o akcji w RPA

TVN24

Aktualizacja:
Według szefa policji porwana Polka wróciła bezpiecznie do krajuTVN 24
wideo 2/51

Była "przetrzymywana w bardzo trudnych warunkach" i "brutalnie traktowana". Komendant główny policji oświadczył, iż udało się uwolnić Polkę, która kilka dni temu została porwana w Republice Południowej Afryki. Przestępcy żądali dwóch milionów euro okupu.

Zgodnie z relacją Jarosława Szymczyka, Polka poznała przez internet około 30-letniego mieszkańca RPA i na jego zaproszenie pojechała do tego kraju. Straciła wolność natychmiast po znalezieniu się na miejscu.

Skrępowana, szantażowana

Sygnał o porwaniu przekazał 11 kwietnia syn kobiety, który otrzymał pocztą elektroniczną informację o porwaniu 56-latki i żądaniu okupu.

- Ta informacja trafiła niezwłocznie do Centralnego Biura Śledczego Policji, uruchomiono współpracę z innymi służbami w naszym kraju, ale przede wszystkim uruchomiono współpracę międzynarodową poprzez Interpol, Europol, a także zaangażowanie bezpośrednie policji brytyjskiej i FBI. Z pomocą tych wszystkich instytucji staraliśmy się dotrzeć do policji w RPA i podjąć szybkie i skuteczne działania zmierzające do uwolnienia naszej obywatelki - mówił nadinsp. Jarosław Szymczyk. Jak zaznaczył, w efekcie kontaktu nawiązanego z przedstawicielami RPA podjęto decyzję o wysłaniu do tego państwa dwóch policjantów CBŚP, którzy podjęli "bezpośrednią współpracę z tamtejszą policją". - Po dwóch dniach udało się uwolnić naszą obywatelkę i ustalić osoby, które dokonały jej porwania, uprowadzenia i żądały okupu - dodał.

Według niego, porwana Polka "była przetrzymywana w bardzo trudnych warunkach" i "bardzo brutalnie traktowana". - Była skrępowana, przystawiano jej pistolet do głowy, zmuszając do wykonywania telefonów do syna i żądano przyspieszenia transakcji finansowej - doprecyzował komendant główny policji.

Kobieta wróciła do Polski w poniedziałek.

"Niebezpieczeństwo było ogromne"

Jak zauważył, wagę sprawy pokazuje to, że rocznie w RPA "dochodzi do około 10 tysięcy uprowadzeń dla okupu" i "w wielu przypadkach osoby uprowadzone do tej pory nie zostały odnalezione". - Niebezpieczeństwo było ogromne, ale cieszymy się niezmiernie, że (...) nasza rodaczka jest już w Polsce, jest bezpieczna wśród swoich bliskich - podkreślił Szymczyk.

Rzecznik Komendanta Głównego Policji mł.insp. Mariusz Ciarka poinformował, że CBŚP przy tej sprawie współpracowała z Biurem do Walki z Cyberprzestępczością KGP, które wspierało działania zmierzające do ustalenia adresu osób kontaktujących się z synem porwanej. Powiedział też, że policjanci CBŚP, którzy zostali wysłani do RPA, specjalizują się w sprawach dotyczących porwań.

- Dwa dni wystarczyły, aby ustalić porywaczy - dodał. Jak mówił, w "sensie procesowym reszta sprawy należy do wymiaru sprawiedliwości RPA". - Dla nas najważniejsze było to, aby nasza rodaczka wróciła do Polski zdrowa i bezpieczna - podkreślił.

Ciarka nie chciał podać szczegółów operacji. - Nigdy nie ujawniamy, jak wygląda kuchnia operacyjna. Chodzi o to, żeby nie pokazać procedur działania policjantów - wyjaśnił.

Pytany, czy policjanci CBŚP brali udział w uwolnieniu Polki, Ciarka odpowiedział: - Nie możemy tego ujawnić. Ci policjanci jeszcze przebywają na terenie RPA. W najbliższym czasie powrócą do Polski.

- Od wielu lat polska policja kładzie przede wszystkim nacisk, aby najpierw odzyskać osobę porwaną. By wkraczać w niektóre miejsca, dokonywać czynności w tym momencie, kiedy wiemy, że obywatel, którego porwano, jest bezpieczny, tak, aby nie narażać jego zdrowia i życia. To muszą być bardzo dobrze przemyślane decyzje, bo błędna decyzja może narazić życie porwanej osoby - dodał rzecznik prasowy KGP.

Autor: mk, mm\mtom, adso / Źródło: PAP