KROPKA NAD I

Polka w Katarze: Nastroje są różne. Wszyscy po prostu czekają

Kropka nad i
Polka w Katarze: Austria organizuje busy dla swoich obywateli
Źródło: Kropka nad i TVN24
Katarzyna Podkowińska, Polka, która utknęła w Katarze, opowiedziała w "Kropce nad i" TVN24, że już dwie doby czeka w hotelu na informację o możliwości opuszczenia tego kraju. - Sytuacja nie wygląda, żeby się miała rozwiązać w ciągu kilku dni - przyznała.

Katarzyna Podkowińska przyznała w "Kropce nad i" TVN24, że trudno jej uzyskać informacje od linii lotniczych Qatar Airways. - Z tego, co czuję na razie, to jest tylko przedłużanie, przedłużanie. (...) Bardzo ciężko jest się dodzwonić, praktycznie jest to niemożliwe - powiedziała. Samolot pani Katarzyny wyleciał z Dohy, ale po dwóch godzinach lotu zawrócił.

- Nastroje są różne, większość ludzi jest raczej spokojna i nie ma jakiejś paniki, ale też wszyscy po prostu czekają i z każdym dniem coraz więcej osób się pojawia w hotelach. Jest bardzo dużo dzieci i ludzie nie wiedzą, co do końca robić - opisała.

Jak mówiła, najwięcej eksplozji było słychać pierwszej nocy od wybuchu konfliktu, z 28 lutego na 1 marca. Wówczas, między godziną 22 a ósmą rano "wystrzały były regularnie słyszalne". - Drugiej nocy mieliśmy trochę więcej spokoju, ale rano dzisiaj tak z pięć, sześć wystrzałów na pewno słyszałam - dodała.

Busy do Rijadu

Pani Katarzyna powiedziała, że zarejestrowała się w polskim rządowym systemie Odyseusz. - Jeszcze wcześniej dostałam informacje SMS-em z MSZ-u, ale na razie informacje, które dostajemy, to jest typu "czekamy na informacje od rządu katarskiego" - przybliżyła.

- Wiem, że już ambasada Austrii przesłała do swoich obywateli w Katarze informacje, że będą organizować bus transportujący ludzi przez granicę z Arabią Saudyjską do lotniska w Rijadzie. Oczywiście, napisali, że to jest z wzięciem odpowiedzialności przez podróżujących, że sam kraj nie bierze odpowiedzialności za transport - powiedziała.

Jak przyznała rozmówczyni Moniki Olejnik, ona sama skorzystałaby z takiej opcji transportu do stolicy Arabii Saudyjskiej, a nawet rozważała taką podróż na własną rękę, ale doszła do wniosku, że wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem.

- Teoretycznie jesteśmy tutaj pod opieką rządu katarskiego i ambasady polskiej, a w momencie, w którym byśmy podjęli tę decyzję, to wiadomo, że nie mamy opieki. Ale myślę, że bym się nie zastanawiała dwa razy, bo ta sytuacja nie wygląda, żeby się miała rozwiązać w ciągu kilku dni - oceniła Polka.

OGLĄDAJ: Gen. Bogusław Pacek: celem Iranu jest pobudzenie radykałów
pc

Gen. Bogusław Pacek: celem Iranu jest pobudzenie radykałów

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: