Incydentu z udziałem policyjnego Black Hawka nie rozpatrzy warszawski sąd

Wypadek policyjnego black hawka. W MSW kończy się audyt w tej sprawie
Pilot policyjnego Black Hawka usłyszał zarzuty
Źródło: TVN24
Sąd w Warszawie nie rozpatrzy sprawy incydentu z udziałem policyjnego Black Hawka. To decyzja Sądu Okręgowego w Płocku, który nie uwzględnił wniosku ciechanowskiego sądu rejonowego o przekazanie sprawy. Oznacza to, że będzie ją rozpoznawał sąd w Ciechanowie, gdzie wcześniej trafił akt oskarżenia wobec dowódcy śmigłowca.

Na początku lutego tego roku ciechanowski sąd rejonowy wystąpił do nadrzędnego Sądu Okręgowego w Płocku o przekazanie sprawy incydentu z 2023 roku z udziałem policyjnego Black Hawka do rozpoznania Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Śródmieścia. Jako powód wskazał we wniosku "zasadę ekonomii procesowej".

Argumentacja ta dotyczyła tego, iż większość osób, które podlegają wezwaniu na rozprawy w ramach planowanego procesu w sprawie incydentu z udziałem policyjnego Black Hawka, mieszka w pobliżu innego sądu niż w Ciechanowie - w tym przypadku znajdującego się w Warszawie.

Pytana o bieg procedowania wniosku Sądu Rejonowego w Ciechanowie rzeczniczka Sądu Okręgowego w Płocku Iwona Wiśniewska-Bartoszewska poinformowała w poniedziałek, że został on już rozpoznany.

- Wniosku o rozważenie przekazania sprawy innemu sądowi równorzędnemu nie uwzględniono - powiedziała. Wyjaśniła, że postanowienie to jest ostateczne, co oznacza, że Sąd Rejonowy w Ciechanowie ma obecnie obowiązek merytorycznego rozpoznania sprawy.

Trzy wątki wyłączone

Do incydentu z udziałem policyjnego śmigłowca doszło 20 sierpnia 2023 roku podczas pikniku z okazji 103. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą w gminie Sońsk niedaleko Ciechanowa (Mazowieckie). Śmigłowiec zerwał przewód odgromowy linii energetycznej w pobliżu osób obserwujących start maszyny.

W grudniu 2025 roku w sprawie tej Prokuratura Okręgowa w Płocku wniosła do ciechanowskiego sądu rejonowego akt oskarżenia wobec dowódcy śmigłowca.

Z końcem tego postępowania wyłączone zostały z niego trzy wątki do odrębnego rozpoznania i ostatecznie zostały one umorzone. Dotyczyły okoliczności przy organizacji wydarzenia, w tym wydawania decyzji i poleceń przez kierownictwo policji w związku z użyciem Black Hawka, działań wójta gminy Sońsk, którego zadaniem było przygotowanie miejsca pikniku, oraz ewentualnych nacisków na policję ówczesnego kierownictwa MSWiA dotyczących użycia śmigłowca.

Na decyzję o umorzeniu postępowania w wątku obejmującym ewentualne naciski szefostwa MSWiA z 2023 roku zażalenie w tej sprawie złożyło obecne kierownictwo resortu. Zażalenie wraz z aktami głównymi sprawy przekazano Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Mokotowa w celu rozpoznania tego środka odwoławczego.

Zaraz po incydencie pod Sarnową Górą śledztwo dotyczące sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym wszczęła Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie. Niedługo potem postępowanie przejęła Prokuratura Okręgowa w Płocku, gdzie w październiku 2023 roku powołano trzyosobowy zespół prokuratorów z doświadczeniem w badaniu wypadków lotniczych.

Odczytano dane z czarnej skrzynki

W śledztwie z udziałem biegłego z zakresu lotnictwa odczytano m.in. dane z czarnej skrzynki Black Hawka, w tym zapisy rozmów załogi i wydawanych poleceń w trakcie lotu śmigłowca.

Dokonano również dwukrotnych oględzin miejsca zdarzenia i maszyny. Sprawdzono parametry lotu. Zebrano dokumentację dotyczącą śmigłowca i liny odgromowej przerwanej wskutek uderzenia łopatą wirnika.

Przesłuchano byłego komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka oraz byłego wiceministra spraw wewnętrznych Macieja Wąsika.

Zarzuty dla dowódcy śmigłowca

W lutym 2025 roku Pokuratura Okręgowa w Płocku oznajmiła, że otrzymała kompleksową opinię biegłego z zakresu lotnictwa dotyczącą incydentu. Dwa miesiące później ogłosiła, że dowódcy śmigłowca zostały przedstawione zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych związanych z przelotem i sprowadzeniem bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, za co grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Pilotujący wtedy Black Hawka funkcjonariusz przeszedł po zdarzeniu na emeryturę.

W czerwcu 2024 roku policja informowała, że w wyniku incydentu maszyna została uszkodzona, a pilot poniósł odpowiedzialność finansową w wysokości trzymiesięcznego uposażenia. Black Hawk został ostatecznie naprawiony i skierowany do udziału w transporcie narządów do transplantacji oraz w działaniach przy granicy polsko-białoruskiej.

Według ustaleń śledztwa zerwanie przez policyjny śmigłowiec przewodu odgromowego linii energetycznej spowodowało szkodę Skarbu Państwa i spółki Energa Operator nie mniejszą niż 2,7 mln zł. 

Opracowała Magdalena Gruszczyńska

Czytaj także: