- Politico pisze, że Rosja nie wykazuje skłonności do zakończenia wojny.
- Europejczycy chwytają się brzytwy - uważa Jim Townsend, były urzędnik Pentagonu.
- Fakt rozmów o strefie buforowej wskazuje na desperację sojuszników z NATO - pisze Politico.
Politico rozmawiało z kilkoma europejskimi dyplomatami. Rozmówcy portalu nie są zgodni co do tego, jak głęboka może być rzeczywista strefa buforowa i nie jest jasne, czy Kijów zaakceptuje plan, ponieważ prawdopodobnie wiązałoby się to z ustępstwami terytorialnymi. Wydaje się, że Stany Zjednoczone nie są zaangażowane w rozmowy na temat strefy buforowej - podkreślił portal.
Desperacja sojuszników z NATO
Według Politico sam fakt rozmów o strefie buforowej wskazuje na desperację sojuszników z NATO w poszukiwaniu rozwiązania dla wojny, która trwa już ponad trzy lata. Rosja nie wykazuje skłonności do jej zakończenia. W czwartek Moskwa ostrzelała Kijów, zabijając co najmniej 25 osób i uszkadzając przedstawicielstwo Unii Europejskiej w tym mieście - przekazał portal.
- (Europejczycy) chwytają się brzytwy - powiedział Politico Jim Townsend, były urzędnik Pentagonu, który nadzorował Europę i politykę NATO w administracji Baracka Obamy. - Rosjanie nie boją się Europejczyków. A jeśli myślą, że kilku brytyjskich i francuskich obserwatorów powstrzyma ich przed wkroczeniem na Ukrainę, to są w błędzie - dodał.
Według Politico niepokój budzi również liczba żołnierzy potrzebnych do patrolowania granicy. Urzędnicy mówią o liczbie od czterech tysięcy do około 60 tysięcy. Jednak nie zostały dotąd podjęte żadne zobowiązania, a prezydent Donald Trump wycofał się z potencjalnej obecności wojsk amerykańskich.
Członkowie Sojuszu czekają na szczegóły
NATO już teraz ma trudności z przygotowaniem liczących 300 tysięcy sił do obrony wschodniej flanki Sojuszu przed ewentualnym rosyjskim atakiem. Przy tym - jak podkreślili w rozmowie z portalem dwaj dyplomaci - mieliby oni pełnić podwójną funkcję: zarówno patrolować strefę zdemilitaryzowaną, jak i szkolić ukraińskich żołnierzy.
Według jednego z europejskich urzędników, członkowie Sojuszu czekają na kluczowe szczegóły, takie jak zasady zaangażowania wojsk NATO na linii frontu, sposoby zarządzania rosyjską eskalacją oraz tego, czy będą potrzebować państw trzecich do patrolowania tego obszaru, jeśli Kreml sprzeciwi się rozmieszczeniu wojsk sojuszniczych w strefie buforowej.
- Wszyscy starają się jak najszybciej podjąć działania w sprawie gwarancji bezpieczeństwa, aby Trump nie zmienił zdania – powiedział jeden z europejskich urzędników.
Propozycja strefy buforowej nie pojawiła się na poniedziałkowej wideokonferencji szefów sztabów państw NATO, w której uczestniczyli przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów generał Dan Caine oraz nowy dowódca sił NATO w Europie generał Alexus Grynkewich - przekazał jeden z europejskich urzędników.
Trzon wojsk zagranicznych
Francuskie i brytyjskie siły zbrojne prawdopodobnie miałyby stanowić trzon wojsk zagranicznych, a kraje te namawiają innych sojuszników, aby pomogli w dostarczeniu zasobów wojskowych. Niepokoi to jednak członków NATO z państw sąsiadujących z Rosją, jak np. Polskę, która wyraziła obawy, że w rezultacie tego rozwiązania kraj będzie bardziej podatny na rosyjski atak. Sojusznicy obawiają się, że większe zaangażowanie wojsk odciągnęłoby uwagę od obrony wschodniej flanki Sojuszu.
Niektórzy sojusznicy wyrazili zaniepokojenie, że utworzenie strefy buforowej może w rzeczywistości narazić ukraińskie miasta na dalsze ryzyko ataku lub ponownej inwazji ze strony Rosji. Ich zdaniem rozwiązanie to nie jest zbyt rozsądne w przypadku przeciwnika, który nie negocjuje z dobrą wolą - przekazał portalowi jeden z dwóch europejskich urzędników.
- Estonia zapowiedziała, że wyśle pewne siły, a Polska i Niemcy stwierdziły, że tego nie zrobią. Sojusznicy przewidują, że to ukraińskie wojska będą stanowić lwią część sił - powiedział trzeci europejski urzędnik.
"Wszyscy czekają"
Członkowie NATO rozmawiają z amerykańskimi urzędnikami na temat dostarczania wywiadu satelitarnego i wsparcia powietrznego, choć nie oczekują wiele więcej - Pentagon przekazał, że USA będą odgrywać minimalną rolę w jakichkolwiek gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy.
Stany Zjednoczone są prawdopodobnie jedynym krajem NATO, który ma pod ręką wystarczającą liczbę satelitów, aby zapewnić dane wywiadowcze i kontrolować, czy Rosja nie narusza zawieszenia broni lub porozumienia pokojowego. - Wszyscy czekają, aż kierownictwo polityczne Pentagonu wyjaśni, na ile chce się zaangażować, a ono pozwala Europejczykom pokazać swoje karty – powiedział Politico jeden z europejskich urzędników.
Autorka/Autor: tas/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/SERGEY KOZLOV