Komentarz Donalda Trumpa dla NBC News był reakcją na słowa szefa irańskiej dyplomacji Abbasa Aragcziego, który zapewniał o gotowości kraju na amerykańską inwazję lądową.
Prezydent USA uznał te obawy za bezpodstawne w obecnej sytuacji strategicznej. - To strata czasu. Stracili wszystko. Stracili marynarkę wojenną. Stracili wszystko, co mogli stracić - ocenił Trump, sugerując, że zamiast operacji lądowej kontynuowane będą uderzenia z dystansu.
Kto nowym przywódcą Iranu? USA "mają kilku ludzi"
Trump powiedział, że Stany Zjednoczone "mają kilku ludzi", którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów. - Obserwujemy ich - podkreślił, dodając, że podejmowane są starania, aby osoby te przeżyły trwający konflikt. Nie sprecyzował jednak żadnych nazwisk.
- Chcemy wejść i oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby (dotychczasowy reżim) w 10 lat - podkreślił.
Wcześniej Trump mówił, że syn zabitego irańskiego przywódcy Alego Chameneiego, Modżtaba Chamenei, jest "nie do zaakceptowania". 56-letni Modżtaba znany jest z bliskich, pielęgnowanych od dziesięcioleci powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, znanym też jako Gwardia Rewolucyjna. Przez lata był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji - podał niezależny opozycyjny portal Iran International.
Nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi, w której żartował, że Irańczycy sami zadzwonią z prośbą o wskazanie lidera, Trump przyznał, że był wówczas "tylko trochę sarkastyczny".
Opracował Mikołaj Stępień/ft
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/KENNY HOLSTON / POOL