Świat

Wielka sprzedaż rosyjskich czołgów nie wyszła. Prezentują więc swój

Świat

Nowy irański czołg Karrar
Tasnim (CC-BY 4.0)Nowy irański czołg Karrar

Irańskie wojsko zaprezentowało publicznie swój nowy czołg nazwany Karrar. Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie do najnowszego rosyjskiego modelu eksportowego T-90MS. Rosjanie w przeszłości ogłaszali, że Irańczycy są bliscy ich zakupu, choć później negocjacje miały się zawalić. Teraz nie ma już wątpliwości, że Iran poszedł swoją drogą.

Nowy czołg został zaprezentowany w niedzielę w fabryce na zachodzie Iranu, w obecności ministra obrony gen. Hosseina Dehghana. Wypowiadając się przed kamerami minister zapewniał, że to czysto irańska konstrukcja, stworzona samodzielnie przez krajowy przemysł. Deklarował przy tym, że czołg jest bardzo nowoczesny i przewyższa nawet "w pewnych parametrach" rosyjskiego T-90MS.

Z wyglądu nowy, ale w środku stary

Deklaracje generała należy potraktować z dużym sceptycyzmem. Na pewno nie jest to konstrukcja czysto krajowa, bowiem od razu widać, że jest głównie rosyjska/radziecka. Bazą wydaje się być stary T-72. Irańczycy zakupili licencję na ich produkcję od Rosjan tuż po rozpadzie ZSRR i wyprodukowali około 400 sztuk. Dokupili też około sto maszyn z Polski. Na bazie już przestarzałych T-72 Irańczycy prawdopodobnie zamontowali szereg nowszych rozwiązań stworzonych własnymi siłami i kupionych od Rosjan. W efekcie czołg wygląda bardzo podobnie do rosyjskich T-90MS, jednak wiele szczegółów zdradza, że nim nie jest. Różne są zwłaszcza systemy elektroniczne służące do obserwacji i celowania oraz dodatkowy pancerz reaktywny zamontowany na zewnątrz maszyny. Inny jest też szereg detali widocznych na zewnątrz. Prawdopodobnie różni się też wnętrze, choć tego na zdjęciach nie widać. Dokładne możliwości nowego czołgu nie są znane i zapewne długo nie będą. Irańczycy często z wielką pompą pokazują swój nowy sprzęt, zapewniając o jego wyjątkowości, ale później nie ujawniają szczegółów. Trudno więc wiarygodnie ocenić jego możliwości. Jest jednak bardzo wątpliwe, aby irańska konstrukcja była lepsza od zaawansowanej i dopracowanej konstrukcji Rosjan, którzy mają nieporównywalnie większe doświadczenie w tworzeniu czołgów.

Lepiej samemu niż z Rosjanami

Moskwa miała duże nadzieje sprzedać Irańczykom swoje T-90 w nieco starszej wersji eksportowej S (MS to najnowsza wersja) i licencję na ich produkcję. W 2016 roku padały wręcz deklaracje, że trwają negocjacje nad ostatecznym kształtem umowy. Jej ewentualne podpisanie byłoby wielkim sukcesem Rosjan, bo byłby to pierwszy krok ku silniejszemu powiązaniu irańskiej armii z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym. Moskwie bardzo na tym zależy, bo Irańczycy mają duże siły zbrojne, którym po dekadach sankcji i ograniczeń w imporcie brakuje nowoczesnego uzbrojenia. Irańczycy mogliby więc być świetnymi klientami. Problemem było jednak to, że choć z Iranu w 2015 roku zdjęto większość sankcji gospodarczych po podpisaniu porozumienia z mocarstwami o ograniczeniu irańskiego programu jądrowego, to pozostawiono te natury militarnej. Eksport czołgów napotykał więc na poważną przeszkodę. Co więcej, Irańczycy bardzo cenią sobie swoją samodzielność w zakresie przemysłu zbrojeniowego. Starają się go rozwijać własnymi siłami, kupując za granicą jedynie to, co absolutnie niezbędne i wykorzystując stary sprzęt zakupiony dekady temu. W efekcie irańskie uzbrojenie niemal na pewno znacząco odstaje od tego, co można by po prostu sprowadzić zza granicy, ale przynajmniej jest produkowane w kraju. Nowy irański czołg jest więc najpewniej tradycyjną dla tego kraju mieszanką. Bazą są stare technologie sprowadzone zza granicy (w tym wypadku T-72), wzbogacone o proste własne rozwiązania oraz to, co udało się ostatnio podpatrzeć lub kupić za granicą (elementy T90S/MS), opakowane w możliwie atrakcyjny sposób dla dobrego efektu wizerunkowego.

Podobną porażkę Rosjanie ponieśli jeśli chodzi o systemy przeciwlotnicze. W Moskwie panowały nadzieje, że Irańczycy zamówią kolejne S-300, po tym jak ze znacznym opóźnieniem w 2016 roku dostarczono pierwszą ich partię. Teheran ogłosił jednak, że woli inwestować w swoje systemy Bavar-373, choć na pewno nie mają one takich możliwości jak S-300.

Więcej o zawiłościach irańskiego przemysłu zbrojeniowego pisaliśmy w Magazynie TVN24

Autor: Maciej Kucharczyk\mtom / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: CC-BY 4.0 | Tasnim