Podpalił partnerkę, kobieta zmarła. Nie został skazany na dożywocie

Policja niemiecka, policja, Niemcy
Interwencja niemieckiej policji (nagranie archiwalne)
Źródło: Reuters Archive
Sąd w niemieckim Halle skazał 45-letniego Polaka na karę siedmiu i pół roku więzienia po tym, jak podpalił on swoją 47-letnią partnerkę. Kobieta nie przeżyła. Prokuratura domagała się dożywocia, ostatecznie mężczyzna nie został jednak skazany za zabójstwo.

Jak podał w czwartek regionalny publiczny nadawca MDR, sąd w Halle w środkowych Niemczech uznał 45-latka za winnego popełnienia przestępstwa polegającego na uszkodzeniu ciała, które doprowadziło do śmierci 47-letniej Polki. "Mężczyzna chciał upokorzyć i ukarać pokrzywdzoną. Nie udało się jednak udowodnić mu zamiaru zabójstwa" - czytamy.

Sędzia uznał 45-latka za winnego "całkowicie bezsensownej" śmierci. Podkreślił przy tym, że mężczyzna był zaskoczony konsekwencjami swoich działań. Ponadto sąd ustalił, że przemoc była obecna w związku wcześniej. Jak zeznali świadkowie, oskarżony miał wielokrotnie trzymać głowę kobiety pod wodą. Przed śmiercią 37-latka pytała znajomych o to, jak uzyskać zakaz zbliżania się. Planowała rozstać się z oskarżonym i wyprowadzić z Weissenfels.

Oblał ją łatwopalną cieczą

W sierpniu 2025 roku oskarżony oblał swoją partnerkę łatwopalną cieczą, następnie podpalił. Kobieta trafiła do szpitala z ciężkimi obrażeniami, gdzie zmarła kilka dni później. Według prokuratury mężczyzna chciał ukarać kobietę za planowane rozstanie i domagała się kary dożywocia, zarzucając Polakowi zabójstwo.

Prokurator stwierdził, iż nie ma wątpliwości, że 45-latek celowo podpalił partnerkę. "Jednak zamiaru zabójstwa nie można było udowodnić ponad wszelką wątpliwość, ponieważ kobieta wciąż żyła, gdy mężczyzna opuścił mieszkanie" - relacjonuje proces MDR.

Obrońcy Polaka przekonywali, że zdarzenie było nieszczęśliwym wypadkiem. Oskarżony za pośrednictwem adwokata stwierdził, że w wyniku całodniowej libacji alkoholowej i stanu upojenia alkoholowego, przypadkowo oblał kobietę spirytusem, gdy sprzątał stół, a kiedy ta chciała zapalić papierosa, doszło do tragedii.

Krytykują wyrok

Wyrok skrytykowali miejscowi aktywiści wspierający ofiary przemocy domowej. Mówią, że to przypadek kobietobójstwa, czyli zabójstwa kobiety ze względu na płeć. - Kobieta nie żyje, a oskarżony może znów żyć na wolności za siedem i pół roku - powiedziała Birgit Peterz z miejsca interwencyjnego schronienia dla kobiet w Weissenfels.

Czytaj także: