|

Raper ma zostać premierem. "Jego strategią jest budowanie tajemniczości"

Plakat z podobizną Balendry Shaha na autobusie w Katmandu. Zdjęcie z 10 marca
Plakat z podobizną Balendry Shaha na autobusie w Katmandu. Zdjęcie z 10 marca
Źródło: PAP/EPA/NARENDRA SHRESTHA
Jest muzycznym sumieniem młodego pokolenia, jak nikt umie wykorzystać emocje tłumu. 35-letni Balendra Shah właśnie został twarzą "trzęsienia ziemi" w nepalskiej polityce. Jak to się stało, że z rapera może stać się premierem?Artykuł dostępny w subskrypcji

Pierwsze dni marca, ulice Katmandu zalane są młodymi ludźmi umalowanymi kolorowymi farbami. W Nepalu właśnie obchodzone jest holi, hinduistyczne święto radości i nadejścia wiosny, nazywane też "festiwalem kolorów".

W jednej z restauracji przybysz z Polski spontanicznie rozmawia z grupą nepalskiej młodzieży. Bada nastroje przed mającymi się odbyć za kilkadziesiąt godzin wyborami parlamentarnymi. Chce się dowiedzieć, na kogo będą głosowali.

Polityka? Za wiele o niej nie wiedzą. Młodzi mężczyźni puszczają za to muzykę znanego nepalskiego rapera, 35-letnego Balendry Shaha, nazywanego Balenem. Człowieka rapującego o problemach toczących nepalskie społeczeństwo, który został muzycznym sumieniem młodego pokolenia.

Kilka dni później Balen stanie się twarzą miażdżącego wręcz wyborczego sukcesu i prawdopodobnie przyszłym szefem nepalskiego rządu. Być może pierwszym premierem-raperem na świecie.

O jego fenomenie opowiada nam doktor Patryk Kugiel z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, analityk do spraw Azji Południowej. To on w restauracji rozmawiał z młodymi Nepalczykami. Właśnie wrócił z kraju, w którym wyraźnie czuć wiatr zmian.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak raper stał się twarzą politycznej rewolucji w Nepalu?
  • Co sprawiło, że młodzi Nepalczycy masowo poparli nową partię?
  • Jakie wyzwania czekają nowego premiera i jego rząd?
  • Czy są szanse na trwałą zmianę w Nepalu?

"Polityczne trzęsienie ziemi" w sercu Himalajów

Nepal, prawie 30-milionowy kraj wepchnięty między wysokie szczyty Himalajów, doświadcza, jak mówi doktor Kugiel, "politycznego trzęsienia ziemi". Państwo targane silnymi społecznymi emocjami, związanymi z krwawym stłumieniem protestów we wrześniu zeszłego roku, stoi u progu nowego politycznego otwarcia.

Wybory parlamentarne wygrała tam właśnie Partia Rastriya Swatantra (RSP, Narodowa Partia Niezależna), która zdobyła wyraźną większość. W sumie RSP będzie dysponowała około dwiema trzecimi z 275 mandatów w niższej izbie parlamentu.

- To oznacza rewolucję polityczną i całkowitą przebudowę sceny politycznej w Nepalu. Dotąd była ona zdominowana przez partie lewicowe, marksistowskie i komunistyczne, które brały udział w rządach od 2008 roku, kiedy Nepal stał się wielopartyjną republiką - mówi ekspert. I dodaje, że jest to też zmiana pokoleniowa, bo ludzie, którzy dostali się do parlamentu, w większości wcześniej w nim nie zasiadali i dopiero wchodzą w polityczne buty.

Czytaj także: