"Całe ciało pulsowało", "najgorszy ból, jaki czułem". Tajna broń miała dostać się na czarny rynek

syndrom-hawanski
Wojsko USA zdobyło urządzenie, które mogło mieć związek z syndromem hawańskim
Źródło: TVN24
Po raz pierwszy syndrom hawański zaobserwowano u dyplomatów w ambasadach USA w Hawanie i Pekinie. Amerykańscy dziennikarze ustalili, że za atakami stało rosyjskie GRU, a sprzęt, który wykorzystał rosyjski wywiad, jest skuteczny i dostępny na czarnym rynku.

- Najgorszy ból, jaki kiedykolwiek czułem. Miałem wrażenie, jakby imadło zaciskało się na pniu mojego mózgu - opowiada Chris, emerytowany podpułkownik pracujący nad ściśle tajnymi satelitami szpiegowskimi.

To nie jest opis tortur, a relacja oficera amerykańskiego wojska. Chris jest jednym z dziesiątek pracowników rządu Stanów Zjednoczonych, którzy od lat powtarzają to samo: "Zostaliśmy zaatakowani niewidzialną paraliżującą bronią".

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wątpliwości wokół "syndromu hawańskiego". Jest raport wywiadu USA

Wszystko zaczęło się w 2016 roku na Kubie - stąd nazwa, syndrom hawański od stolicy Hawany. Potem tajemnicze ataki wymierzone były w pracowników amerykańskich placówek na całym świecie, a także w samym Waszyngtonie. Oficjalnie rząd Stanów Zjednoczonych przez lata rozkładał ręce, mówiąc o braku dowodów na tajną broń i udział obcych mocarstw.

- Nie spotykało to naszych najgorszych czy przeciętnych oficerów. Zdarzało się to naszym najlepszym oficerom stanowiącym najwyższe 5-10 procent czołówki w całej agencji - stwierdził Greg Edgreen, były oficer śledczy agencji wywiadowczej i departamentu obrony. - Skutek jest taki, że oficerowie wywiadu i nasi dyplomaci pracujący za granicą, muszą opuszczać swoje stanowiska z powodu uszkodzeń mózgu. Są neutralizowani - dodał.

"Całe moje ciało pulsowało"

Nowe światło na sprawę rzuca 9-letnie śledztwo reporterów amerykańskiej redakcji "60 minutes". Przy współpracy z niemieckimi i niezależnymi rosyjskimi dziennikarzami ustalili najpierw, że za atakami mogła stać elitarna jednostka rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

CZYTAJ RÓWNIEŻ - CNN: USA zdobyły urządzenie, które może mieć związek z syndromem hawańskim

Teraz ujawnili, że amerykański wywiad kupił tajemnicze urządzenie od rosyjskich handlarzy bronią za 15 milionów dolarów. Testy na owcach i szczurach nie pozostawiły złudzeń - tajemnicza broń powoduje obrażenia mózgu.

- Czułam się, jakbym utknęła w stanie dezorientacji, nie mogąc funkcjonować. Nie wiedziałam, co się dzieje, a całe moje ciało pulsowało - powiedziała agentka FBI, Carrie. - Ta technologia nie zniknie. Spójrzcie, jak bardzo jest skuteczna. To broń nowej generacji i niestety była udoskonalana na niektórych z nas, a my staliśmy się obiektami testowymi - dodała.

Ta broń używa wiązki mikrofalowej zdolnej do przenikania ścian - jest miniaturowa i cicha. CIA ma posiadać nagrania z jej użycia przez rosyjskich agentów. Powód, dla którego rząd chciałby zatuszować tę sprawę, jest prosty - jeśli władze USA przyznają, że stał za tym innym kraj, jest to w gruncie rzeczy wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym.

Dziennikarze "60 minutes" podsumowują tę historię następująco: skoro amerykańscy agenci mogli kupić taką broń od gangsterów, oznacza to, że niewidzialny arsenał Rosjan wyciekł na czarny rynek i może został użyty przez każdego i gdziekolwiek na świecie.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: