Sierpień 1911 roku. Upalne, leniwe wakacje przerywa paryżanom druzgocąca wiadomość: Mona Lisa zniknęła z Luwru. Przed goły kawałek muzealnej ściany ściągają dzikie tłumy, a śledczy dwoją się i troją, żeby ustalić, kto był na tyle bezczelny, by ograbić Paryż z jego skarbu. No i jak to zrobił.
Jak? Normalnie. Wszedł, zdjął portret ze ściany, owinął fartuchem i wyszedł niezauważony. O kradzież policjanci podejrzewali samego Picassa, chociaż dzieło mieli tuż pod nosem.