Znaczenie Chin gwałtownie rośnie, podobnie jak ich wpływ na Polskę. Wraz ze wzrostem potęgi tego państwa dociera do nas coraz więcej informacji na ich temat. Zaskakująco wiele okazuje się stereotypami, kłamliwymi clickbaitami lub wręcz propagandą Pekinu.
Jak odróżnić fakty od manipulacji? Co Chiny chcą, byśmy o nich myśleli? Oto stworzony wraz z ekspertami "chiński dekalog" - lista 10 największych mitów o Chinach, które każdy z nas mógł już gdzieś słyszeć. Ile w nich jest prawdy?
Dla TVN24+ wyjaśniają to Patrycja Krzyśpiak, ekspertka ds. Chin z Ośrodka Analizy Dezinformacji w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK), oraz Michał Bogusz, analityk w Zespole Chińskim Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).
Chiny są supernowoczesne
Twierdzenie: Chiny to supernowoczesne miasta, sztuczna inteligencja, roboty i czysta energia. Czy tak wygląda tam codzienność?
Michał Bogusz: To mit. Tak, niektóre miejsca w Chinach są supernowoczesne, jak Szanghaj, Kanton, Pekin, Chongqing. Tam trafia większość obcokrajowców i tam chińskie władze, kosztem ogromnego zadłużenia, inwestują w rozwój wielkie pieniądze. Ale to tylko punkty - reszta pozostaje zacofana. Myślę, że proporcja nowoczesności do zacofania w Chinach to 1:10 czy nawet 1:15.
Co oznacza to zacofanie? Na przykład problem z dostępem do wody, prądu czy gazu. Chińczycy płacą za te media z góry, kartami prepaid, ale bardzo wielu na to nie stać. Widać to było zwłaszcza ostatniej zimy, gdy wielu osobom szybko skończyły się pieniądze, by płacić za ogrzewanie i musiały mieszkać w zimnie.