Amerykańskie siły atakuje nowy dron uderzeniowy Iranu - ujawniły w ostatnich dniach irańskie media. Hadid-110 (pol. Żelazo), w irańskim Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej nazywany też Dalahu, ma latać prawie trzy razy szybciej i dwa razy wyżej niż okryte złą sławą Shahedy-136 i ich rosyjskie kopie, które terroryzują ludność Ukrainy.
Zdaniem ekspertów, Hadid-110 to nowa jakość, a zarazem część większej całości, która nazywana zaczyna być "nową erą wojny dronowej". Ten rodzaj walki świat poznał po inwazji Rosji na Ukrainę, gdy małe bezzałogowce okazały się często skuteczniejsze niż wielkie rakiety, czołgi i myśliwce. Teraz konflikt USA i Izraela z Iranem dowodzi, że wojna ta szybko ewoluuje i weszła na kolejny poziom. A irańskie osiągnięcia w wojnie dronowej mogą być szczególnie ważną lekcją dla polskiej armii.
- Czym wyróżnia się irański dron Hadid-110?
- W jaki sposób Hadid-110 może zmienić równowagę sił w nowoczesnych konfliktach?
- Jakie wnioski dla Polski płyną z powstania nowych irańskich dronów?
- Dlaczego eksperci mówią o "nowej erze wojny dronowej"?
Nowy irański dron Hadid-110
Znaczenie drona Hadid-110 wynika z dwóch jego cech: napędu odrzutowego oraz specjalnej konstrukcji wzorowanej na technologii stealth, czyli utrudniającej wykrycie przez radary. Użycie odrzutowego silnika znacząco zwiększa koszt i skomplikowanie maszyny w porównaniu do tradycyjnych silników tłokowych, pozwala jednak rozpędzić dron do zupełnie innych prędkości. Hadid-110 ma latać ponad 510 kilometrów na godzinę - przy raptem 185 km/h w przypadku używanego od lat Shahed-136.