Operacja prowadzona w Pakistanie, dowodzona z Afganistanu i oglądana w Waszyngtonie. Jak to możliwe? Wszystko dzięki najnowocześniejszej technice: kamerom na hełmach żołnierzy, bezzałogowym samolotom i satelitom.
Zdjęcia najważniejszych amerykańskich urzędników z prezydentem Barackiem Obamą na czele oglądających relację z akcji zabicia Osamy bin Ladena obiegły świat. Mówi się, że zostaną symbolem prezydentury Obamy.
Ale operacja w Pakistanie nie była śledzona całkiem na żywo. O najważniejszych momentach akcji Obama i jego urzędnicy dowiedzieli się po fakcie.
Wciąż luki w informacjach o akcji
Akcją bezpośrednio dowodził admirał William McRaven. Jego kwatera znajdowała się w Afganistanie, w Dżalalabadzie. To on (według amerykańskiej telewizji CBS) złożył zeznania przed członkami amerykańskiego Kongresu i ujawnił nowe szczegóły akcji "Geronimo". Jednak mimo to w oficjalnych komunikatach władz USA nadal są luki. Nie wiadomo, na ilu uzbrojonych popleczników bin Ladena natrafili komandosi i kto do kogo pierwszy otworzył ogień.
Spekulacje podsycają zdjęcia opublikowane przez agencję Reutera - płonącego helikoptera, który rozbił się na terenie posiadłości. Zdaniem specjalistów nie przypomina on znanych typów maszyn używanych przez amerykańską armię.
Amerykanie wysadzili wrak śmigłowca w powietrze, aby technologie użyte do jego budowy nie dostały się w ręce pakistańskich służb.
Kamery i bezzałogowce
Wiadomo natomiast, że Obama wraz ze swoimi urzędnikami mogli śledzić obraz z Pakistanu dzięki kamerom, w które wyposażeni byli żołnierze. Z kolei dowódcy mieli do dyspozycji dokładne zdjęcia satelitarne terenu oraz jeszcze bardziej szczegółowe zdjęcia z samolotów bezzałogowych.
Technologia zdalnego dowodzenia operacją wojskową nie jest nowa -była wykorzystywana w akcjach sił specjalnych w Iraku i w Afganistanie, również przez polskich żołnierzy.
- Decyzje kluczowe, strategiczne w rym wypadku zapadały oczywiście w Stanach Zjednoczonych. Później jest centrum dowodzenia na pokładzie okrętu - centrum dowodzenia operacjami specjalnymi. Później jest na pewno centrum dowodzenia rozlokowane w rejonie operacji - tłumaczy Andrzej Kiński z "Nowej Techniki Wojskowej". To ostatnie ogniwo jest najważniejsze, bo kiedy zerwie się łączność, to ono podejmuje decyzje. Tak było i w tym przypadku - a w nagrodę admirał McRaven już zdążył awansować.
Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24