Ogień i okrzyki "wolność". Na Kubie zaatakowali siedzibę partii

Antyrządowi demonstranci zaatakowali biuro partii komunistycznej w mieście Moron na Kubie
Antyrządowi demonstranci zaatakowali biuro Partii Komunistycznej w mieście Moron na Kubie
Źródło: Reuters/social media
Antyrządowi demonstranci zaatakowali biuro Partii Komunistycznej w centralnej Kubie - podaje państwowa gazeta. Rzadki w tym kraju wybuch publicznego niezadowolenia wywołany był między innymi przerwami w dostawie prądu, zaostrzonymi przez blokadę ropy naftowej przez USA.

Protest przeciwko przerwom w dostawie prądu i niedoborom żywności rozpoczął się pokojowo późnym wieczorem w piątek. Przerodził się w atak na siedzibę lokalnych władz partyjnych wczesnym rankiem w sobotę - donosi gazeta "Invasor".

Antyrządowi demonstranci zaatakowali biuro Partii Komunistycznej w mieście Moron na Kubie
Antyrządowi demonstranci zaatakowali biuro Partii Komunistycznej w mieście Moron na Kubie
Źródło: Reuters/social media

Nagrania w serwisach społecznościowych, wykonane w mieście Moron położonym na północnym wybrzeżu Kuby, pokazują pożar i ludzi rzucających kamieniami w okna budynku, podczas gdy w tle słychać okrzyki "wolność".

Protest wywołał reakcję prezydenta Kuby Miguela Diaza-Canela, który w mediach społecznościowych stwierdził, że oburzenie z powodu przedłużających się przerw w dostawie prądu jest zrozumiałe, ale ostrzegł przed przemocą. "Wandalizm i przemoc nie pozostaną bezkarne" - ostrzegł.

USA zaostrzyły politykę wobec Kuby

Stany Zjednoczone zaostrzyły politykę wobec Kuby od czasu schwytania w styczniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro - najważniejszego zagranicznego dobroczyńcy Kuby. Prezydent USA Donald Trump wstrzymał dostawy wenezuelskiej ropy naftowej na wyspę i zagroził nałożeniem ceł na każdy kraj sprzedający Kubie ropę.

Jak przypomina agencja Reuters, w ostatnich tygodniach Trump wydał szereg oświadczeń, twierdząc, że Kuba jest na skraju upadku lub jest chętna do zawarcia porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi.

W piątek natomiast rząd Kuby poinformował, że rozpoczął rozmowy z Waszyngtonem w celu rozwiązania kryzysu. Publiczne protesty - zwłaszcza te gwałtowne - są w tym kraju niezwykle rzadkie.

Protesty na Kubie. "Zaczęło się pokojowo"

"To, co początkowo zaczęło się pokojowo, przerodziło się w akty wandalizmu wymierzone w siedzibę miejskiego komitetu partii" - przekazała gazeta "Invasor". Według jej doniesień wandale zaatakowali też kilka innych państwowych placówek w okolicy, w tym aptekę i targowisko.

Na jednym z nagrań w mediach społecznościowych słychać strzał, a kamera pokazuje osobę leżącą na ziemi. Państwowa agencja prasowa Vanguardia de Cuba zdementowała doniesienia internetowe, jakoby leżąca na ziemi osoba została postrzelona przez policję.

"Opublikowane zdjęcie przedstawia scenę protestu, ale ważne jest, aby opinia publiczna znała prawdę: nikt nie został ranny w strzelaninie" - poinformowano na platformie X.

Państwowe media powiadomiły, że policja zatrzymała pięć osób, a jeden pijany uczestnik protestu przewrócił się, doznając obrażeń. Ma być leczony w szpitalu.

Studenci protestowali w Hawanie

W ciągu ostatniego tygodnia doszło do kilku niewielkich protestów w Hawanie. Między innymi w poniedziałek studenci Uniwersytetu Hawańskiego zorganizowali demonstrację, kiedy rząd zawiesił zajęcia stacjonarne, składając winę na blokadę dostaw ropy naftowej przez USA. Niedobory paliwa znacznie ograniczyły transport publiczny, uniemożliwiając nauczycielom i studentom spotykanie się na zajęciach.

Liczące ponad 65 tysięcy mieszkańców Moron było również miejscem znaczących protestów podczas antyrządowych zamieszek 11 lipca 2021 roku - największych od czasu rewolucji Fidela Castro w 1959 roku.

OGLĄDAJ: "Mówi się, że kolejna może być Kuba". Co dalej planuje "policjant" zachodniej półkuli?
pc

"Mówi się, że kolejna może być Kuba". Co dalej planuje "policjant" zachodniej półkuli?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Kamila Grenczyn

Czytaj także: