W piątek wieczorem na belgijskim niebie pojawił się świetlisty punkt. Tajemnicze zjawisko widzieli między innymi mieszkańcy prowincji Hainaut i Liège, a także Brabancji Walońskiej. Jak się okazało, źródłem światła była rakieta Falcon 9 firmy SpaceX. Jak poinformowali eksperci, doszło do kontrolowanego zrzutu paliwa ze zbiorników drugiego stopnia rakiety. Manewr ten spowodował pojawienie się charakterystycznej, świetlistej spirali.
- Zwykle widzimy na niebie sznur Starlinków. Są to satelity. Teraz można było zobaczyć deorbitację - powiedział Francesco Lo Bue, naukowiec z Uniwersytetu w Mons. - Satelity, które pojawił się w piątek na niebie, zostały wystrzelone z Przylądka Canaveral za pomocą Falcona 9. 29 z nich wystrzelono na wysokości 500 kilometrów - opowiadał.
Badacz zauważył, że niebo nad nami bardzo się zmienia. - Wcześniej podziwialiśmy na nim chmury, gwiazdy czy Księżyc. Dziś widzimy coraz więcej śladów działalności człowieka. Widzimy więc wszystkie te ślady aktywności technologicznej, kosmicznej i gospodarczej - dodał. Francesco Lo Bue powiedział, że obecnie na orbicie znajduje się już prawie 12 tysięcy satelitów.
Zjawisko pojawiło się na polskim niebie
Świetlisty wir pojawił się też nad Polską. Zjawisko uchwycił na nagraniu Paweł Nabiałek.
"Dostaję od Was informacje o mglistym "duszku" na niebie. Wygląda na to, że mieliśmy zrzut paliwa drugiego stopnia Falcona 9 przed deorbitacją" - napisał w mediach społecznościowych Karol Wójcicki, popularyzator astronomii, autor profilu "Z głową w gwiazdach".