Japończycy boją się atomu. Zabraknie im prądu?

Niemal 70 proc. Japończyków obawia się ponownego uruchomienia reaktorów jądrowych, które zostały okresowo wyłączone po silnym trzęsieniu ziemi w marcu. Zdaniem mieszkańców kraju, awaria w Fukushimie I wykazała, że zabezpieczenia elektrowni są niewystarczające. Latem, gdy wzrasta zapotrzebowania na energię elektryczną, Japończycy mogą mieć problem z prądem.

Sondaż przeprowadzony przez gazetę "Nikkei" wykazał także, że 47 proc. mieszkańców kraju jest za zmniejszeniem liczby siłowni atomowych. To o pięć punktów procentowych więcej niż w maju.

Według gazety, powodem spadającego poparcia dla energetyki jądrowej jest kryzys w uszkodzonej elektrowni Fukushima I, gdzie koncern TEPCO ciągle stara się opanować kryzysową sytuację.

20 stopień zasilania

W silnym trzęsieniu ziemi 11 marca tylko siłownia w Fukushimie I została poważnie uszkodzona. Jednak ponadto, szereg reaktorów został wyłączony awaryjnie. Łącznie nie pracuje 35, spośród 54 reaktorów produkujących energię. Większość z nich przeszła nadzwyczajne kontrole i mogłaby zostać włączona, jednak firmy energetyczne i władze wstrzymują się z decyzją o ich ponownym rozruchu z powodu nieprzychylnego nastawienia społeczeństwa. Dodatkowo w najbliższym czasie kilka kolejnych reaktorów może zostać wyłączonych z powodu okresowych przeglądów.

Oznacza to, że zdecydowana większość spośród siłowni, które przed marcowym trzęsieniem ziemi dostarczały około 30 proc. prądu w skali kraju, będzie nieaktywna. Wobec rozpoczynającego się lata, które przekłada się na znaczący wzrost zużycia energii (klimatyzacja) analitycy prognozują wzrost cen prądu i problemy z zasilaniem. Już teraz przebojem w Japonii stały się energooszczędne żarówki.

Źródło: Reuters

Czytaj także: