Prokuratura poinformowała we wtorek, że postanowienie o ponownym umorzeniu postępowania w sprawie złamania ręki aktywistce podczas protestu przed komendą przy ulicy Wilczej zostało wydane 15 czerwca.
"Wobec braku zażalenia ze strony pełnomocnika, prawomocne stało się poprzednie postanowienie o umorzeniu w zakresie zachowań związanych ze sposobem i przebiegiem zatrzymania pokrzywdzonej" - przekazał w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Wyjaśnił też, że pełnomocnik pokrzywdzonej mec. Roman Giertych zaskarżył poprzednio wydane postanowienie wyłącznie w zakresie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji. Przekroczenie polegało na nieprawidłowym zastosowaniu wobec pokrzywdzonej środków przymusu bezpośredniego, czego skutkiem było złamanie spiralne jej lewej ręki. W tym zakresie sąd uchylił poprzednie postanowienie o umorzeniu.
Prokuratura: środki adekwatne do okoliczności
Skiba zastrzegł, że prokurator wykonał wszystkie czynności zlecone przez sąd – dosłuchał świadków, ponownie poddał szczegółowym oględzinom wszystkie zebrane w sprawie nagrania, a także uzyskał uzupełniającą opinię biegłego z zakresu prawidłowości stosowania środków przymusu bezpośredniego.
"Analiza tak uzupełnionego materiału dowodowego potwierdziła, że mechanizm złamania ręki pokrzywdzonej był wieloczynnikowy. Nałożyły się bowiem siły wynikające z trzymania przez funkcjonariuszy pokrzywdzonej oraz jej zachowania – nagłych zmianach pozycji ciała względem prowadzących ją policjantów. Nie stwierdzono, żeby dźwignia łokciowo-barkowa była założona w sposób nieprawidłowy, ani żeby policjant zwiększał ucisk na ramię pokrzywdzonej" - wytłumaczył.
Dodał, że zastosowane przez funkcjonariusza środki przymusu bezpośredniego były adekwatne do okoliczności, a zdarzenie było efektem nieszczęśliwego wypadku, a nie złej woli czy niedbalstwa ze strony policjanta.
Postanowienie nie jest prawomocne. Przysługuje od niego zażalenie do prokuratora nadrzędnego.
Pierwotnie postępowanie zostało umorzone w marcu 2024 roku z powodu "braku znamion czynu zabronionego". W październiku 2024 roku zostało ono wznowione, a następnie ponownie umorzone - z tego samego powodu, co wcześniej.
Manifestacja, zatrzymania, incydenty
Przypomnijmy: chodzi o wydarzenia z 9 grudnia 2020 roku. W Alejach Ujazdowskich odbyła się wówczas zorganizowana przez Greenpeace Polska i Ogólnopolski Strajk Kobiet manifestacja w obronie klimatu pod hasłem: "Spacer dla przyszłości".
Marsz tuż po starcie został zablokowany przez policję. Protestujący spędzili w Alejach Ujazdowskich około dwóch godzin. Część z nich dobrowolnie opuściła kordon, wcześniej była legitymowana. Funkcjonariusze wynieśli też kilkanaście osób, które do końca siedziały na jezdni. Jedna osoba została zatrzymana. Część protestujących przeniosła się przed komendę na ulicę Wilczą, by okazać solidarność z zatrzymaną wcześniej osobą. Wówczas doszło do incydentów.