W drugim dniu ataków Izrael zbombardował m.in. granicę Strefy Gazy z Egiptem. Tel Awiw zapowiedział również częściową mobilizację rezerwistów. Nie zniechęca to palestyńskiego Hamasu, który nadal odpala rakiety w kierunku Izraela
W niedzielny poranek izraelskie lotnictwo kontynuowało ataki lotnicze. Według wojskowych, celem jednego z nich była ciężarówka zmierzająca w okolice miasta Rafah przy granicy z Egiptem.
Zbombardowane został też rejon przy granicy z Egiptem, gdzie pod ziemią biegną tunele przemytnicze, którymi Palestyńczycy szmuglują żywność, ale i broń do Strefy.
- Siły powietrzne zaatakowały właśnie ponad 40 tuneli po stronie Strefy Gazy. Naszym zdaniem tunele te były wykorzystywane do przemytu broni, materiałów wybuchowych, a czasem także do przerzucania ludzi" - powiedziała rzeczniczka izraelskiego lotnictwa.
Hamas odpowiada
Izraelskie ataki nie zniechęciły Palestyńczyków do ostrzeliwania Izraela. Pięć palestyńskich rakiet odpalonych przez Hamas ze Strefy Gazy spadło w niedzielę w rejonie miasta Aszkelon na południu Izraela. Rakieta spadła też w pobliżu miasta Aszdod. Nikt nie zginął.
Aszdod to najdalsze jak dotąd miejsce w Izraelu, do jakiego dotarła palestyńska rakieta - 38 km od Strefy Gazy. Do tej pory najdalszym celem rakiet były miasta Aszkelon i Netiwot, położone bliżej Gazy.
W sobotę palestyńskie rakiety zabiły jedną osobę i raniły cztery w Netiwot.
Przygotowanie do inwazji?
Setki izraelskich żołnierzy zostały w niedzielę skierowane na granicę ze Strefą Gazy, na wypadek decyzji o inwazji lądowej - od rana donosi izraelski dziennik "Haarec" na swojej stronie internetowej, powołując się na anonimowe źródła w armii.
Źródła palestyńskie donoszą, że tuż po północy w niedzielę izraelskie samoloty zbombardowały i zniszczyły meczet w pobliżu szpitala Shifa w mieście Gaza. Media informują o dwóch ofiarach tego ataku. Według różnych źródeł, od dwóch do sześciu osób jest rannych. Wojsko izraelskie twierdzi, że meczet był bazą dla terrorystów - czytamy na stronach "Haarec".
Dziennik donosi także, że kolejnym celem ataków była hamasowska stacja telewizyjna Al Aksa TV. Budynek, w którym znajdowały się studia został zniszczony.
Przez kilka pierwszych niedzielnych godzin Palestyńczycy doliczyli się już 20 ataków z powietrza - czytamy dalej. O 20 nocnych nalotach poinformowało również izraelskie publiczne radio.
W ciągu zaledwie 12 godzin od sobotniego ataku zginęło zaś 230 osób, a około 700 zostało rannych - informują media. Wśród ofiar jest przynajmniej 15 niezwiązanych z Hamasem Palestyńczyków.
Izrael: Zawieszenia broni nie będzie
Izrael "nie może zaakceptować" zawieszenia broni z Hamasem - podkreślił w sobotnim wywiadzie dla amerykańskiej telewizji minister obrony Izraela Ehud Barak. Tym samym odrzucił nawoływania Unii Europejskiej i Narodów Zjednoczonych. - Prosić nas o zawieszenie broni z Hamasem, to jak prosić o zawieszenie broni z Al-Kaidą. To coś, czego naprawdę nie możemy zaakceptować - powiedział Barak w Tel Awiwie dla Fox News.
Pytany wtedy, czy Izrael oprócz kontynuacji nalotów przeprowadzi też ofensywę naziemną, Barak powiedział: - Jeśli żołnierze będą potrzebni na lądzie, znajda się tam. Nasza intencją jest totalna zmiana reguł gry - dodał.
Częściowa mobilizacja
Na potwierdzenie tych słów izraelski rząd zapowiedział w niedzielne przedpołudnie częściową mobilizację rezerwistów. - Izraelskie siły obronne powołają w nadchodzących dniach więcej rezerwistów - oświadczył sekretarz rządu Owed Jehezkel.
Według ministerstwa obrony część rezerwistów już została zmobilizowana,
Prosić nas o zawieszenie broni z Hamasem, to jak prosić o zawieszenie broni z Al-Kaidą. To coś, czego naprawdę nie możemy zaakceptować. Ehud Barak, minister obrony Izraela
Hamas: Nie wywiesimy białych flag
Szef hamasowskiego rządu Ismail Hanije w liście do Palestyńczyków pisał wcześniej: - Nie zostawimy naszej ziemi, nie wywiesimy białych flag i nie będziemy klękać - chyba że przed Bogiem. (...) Gaza nigdy się nie złamie i nie podda - oświadczył Hanije. Hamasowski premier oskarżył też Izrael o masakrę Palestyńczyków.
Hamas nawołuje do trzeciej Intifady przeciw Izraelowi.
Protestują kraje arabskie
Zaognia się też sytuacja w całym regionie. Antyizraelskie protesty trwają w Egipcie, Libanie, Libii i Jordanii.
Specjalne spotkania poświęcone sytuacji w Strefie Gazy zwołuje Liga Arabska. Na piątek w stolicy Kataru Dausze, wyznaczono nadzwyczajny szczyt. Wcześniej szefowie MSZ państw Ligi mają zebrać się w Kairze. To spotkanie najpierw wyznaczono na niedzielę, ale potem przełożono je na środę.
ONZ apeluje
Głos w konflikcie zabrała Rada Bezpieczeństwa ONZ apeluje o zawieszenie działań zbrojnych. Oświadczenie ONZ przedstawił ambasador Chorwacji Neven Jurica. - Członkowie Rady Bezpieczeństwa obawiają się eskalacji konfliktu - przyznał przedstawiając komunikat wzywający do natychmiastowego zawieszenia broni.
Tekst deklaracji nie wymienia wprost ani Izraela, ani radykalnego palestyńskiego Hamasu.
Moskwa i Londyn krytykują
O zaprzestanie ataków do Izraela zaapelowała także Rosja i Wielka Brytania. - Stanowisko Rosji jest jasne. Konieczne jest natychmiastowe zaprzestanie działań zbrojnych w Strefie Gazy, w wyniku których są liczne ofiary wśród Palestyńczyków - głosi komunikat Kremla.
Z kolei Londyn napisał w oświadczeniu swojego MSZ, że "Wielka Brytania jest za pilnym zawieszeniem broni i natychmiastowym zaprzestaniem przemocy". Szef dyplomacji David Miliband podkreślił, że "niezmiernie niepokojące jest pogorszenie się sytuacji humanitarnej" w Strefie Gazy.
Demonstracje w Paryżu
Ponad 1400 osób protestowało w niedzielę w Paryżu przeciwko ostrej reakcji militarnej Izraela na niedawne ataki rakietowe dokonywane przez palestyńskich radykałów ze Strefy Gazy.
Demonstrowano w dwóch miejscach: ok. 1300 osób zebrało się na przedmieściach Barbes, na północy Paryża, a około 150 w centrum miasta, przy Łuku Triumfalnym. Barbes zamieszkuje spora społeczność muzułmańska. Obie manifestacje miały charakter pokojowy.
Z kolei prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który rozmawiał w niedzielę przez telefon z umiarkowanym prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem, potępił - jak to określił - "palestyńskie prowokacje prowadzące do tej sytuacji, jak i nieproporcjonalne użycie siły przez Izrael".
Źródło: Haaretz.com, Reuters, PAP