Wycofania wniosku, złożonego przez Islandię jeszcze w 2009 roku, domaga się opozycyjna Partia Niepodległości, powołując się na wolę społeczeństwa.
Jak przekazał szef komisji spraw zagranicznych parlamentu Islandii Paweł Bartoszek z proeuropejskiej partii Odrodzenie, ewentualna decyzja w tej sprawie wymagałaby uchwały parlamentu. W poniedziałek gościnią komisji była szefowa islandzkiej dyplomacji Thorgerdur Katrin Gunnarsdottir. Komisja nie zdecydowała o wycofaniu wniosku.
Rządząca Islandią od 2024 roku koalicja socjaldemokratycznego Sojuszu, Odrodzenia oraz Partii Ludowej dysponuje większością w parlamencie. Zgodnie z kalendarzem wyborczym najbliższe wybory powinny odbyć się w 2028 roku.
Premierka Islandii zapowiada konsultacje
Premierka Islandii Kristrun Frostadottir i liderka Sojuszu, powiedziała w niedzielę, że "sprawa dalszych negocjacji z UE nie będzie kontynuowana, to naturalny bieg wydarzeń". Nie odniosła się wprost do kwestii wycofania wniosku o członkostwo w UE, zapowiedziała konsultacje z parlamentem.
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 roku, w szczytowym momencie światowego kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 roku, gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro.
Wyniki referendum na Islandii
W sobotnim referendum Islandczycy odrzucili wznowienie negocjacji akcesyjnych z UE. Przeciwko zagłosowało 52,8 procent uczestników plebiscytu (118 tysięcy), za było 47,2 procent (105 tysięcy).
Zwolennicy integracji z UE liczyli, że akcesja umożliwi między innymi obniżenie cen produktów. Przeciwni są rolnicy, branża rybołówstwa i wielorybnictwa, obawiający się ograniczenia kwot połowów lub wprowadzenia zakazów.
Islandia jest w dużej mierze zintegrowana z UE poprzez uczestnictwo we Wspólnym Obszarze Gospodarczym, nie obejmuje ono jednak polityki pieniężnej, rolnictwa, rybołówstwa oraz bezpieczeństwa. Kraj ten należy do strefy Schengen.
Premierka Islandii przyznała w lutym, że wpływ na przyspieszenie rozmów o ewentualnej akcesji miał "kryzys grenlandzki" i roszczenia prezydenta USA Donalda Trumpa wobec terytorium zależnego Danii. Islandczyków oburzyło też, gdy nominowany przez amerykańskiego przywódcę na nowego ambasadora USA w Reykjaviku Billy Long żartował, że Islandia zostanie 52. stanem Ameryki.