Świat

Irlandia powie "tak"?

Świat

Aktualizacja:

Jest ich zaledwie 4 miliony w blisko 500 milionowej Unii Europejskiej, ale to od nich zależą dalsze losy Wspólnoty. Irlandczycy poszli do urn, by przyjąć lub odrzucić Traktat Lizboński. Już raz, 12 czerwca 2008 r. powiedzieli mu "nie", ale teraz - jeśli wierzyć sondażom - powinno być inaczej.

Głosowanie rozpoczęło się o godz. 8 czasu polskiego i potrwa do godziny 23 czasu polskiego. Nie zapowiedziano exit polls, czyli sondaży z lokali wyborczych. Na wynik trzeba więc będzie poczekać do soboty, prawdopodobnie do południa.

Dopiero tego dnia o godz. 10 czasu polskiego w Dublińskim Zamku rozpocznie się liczenie głosów z całego kraju.

Większość "za"

Irlandia jest jedynym krajem wśród 27 państw UE, gdzie konstytucja wymaga przeprowadzenia referendum w sprawie nowego unijnego traktatu. W ubiegłym roku referendum przyniosło porażkę zwolennikom Traktatu.

Dublin jednak, pod presją partnerów z UE, zgodził się na ponowne głosowanie. Tym razem sondaże dają około 55-procentowe poparcie zwolennikom Traktatu z Lizbony. - Dziś niemożliwe jest przewidzieć wynik, wciąż może być negatywny - ostrzega jednak irlandzki politolog Hugo Brady.

Rozstrzygną niezdecydowani

Według sondaży 27 proc. Irlandczyków jest przeciwko traktatowi, a ich główna argumentacja brzmi: "Już raz głosowaliśmy, Unia nie respektuje naszej demokratycznej decyzji". Wciąż blisko 20 proc. jest niezdecydowanych i jeśli zostaną w domu, to pomogą wygrać zwolennikom, gdyż referendum będzie ważne bez względu na frekwencję.

Czteromilionowa Irlandia już po raz drugi wstrzymuje oddech liczącej 500 mln obywateli UE. Dwa razy, jak w przypadku Traktatu z Lizbony, głosowali też w przypadku Traktatu z Nicei w 2004 roku, który przyjęli dopiero za drugim podejściem.

Kaczyński podpisze, a Klaus?

Jeśli Irlandczycy powiedzą "tak", wejście w życie dokumentu będzie już tylko zależało od podpisów prezydentów Czech i Polski, gdzie parlamenty narodowe już ratyfikowały Traktat z Lizbony.

Prezydent Czech Vaclav Klaus zapowiedział jednak, iż nie podpisze dokumentu, zanim trybunał nie zdecyduje, czy traktat jest zgodny z czeską konstytucją. Traktat zaskarżyło w czeskim trybunale 17 senatorów.

Polski prezydent Lech Kaczyński zapowiadał natomiast wielokrotnie, że złoży podpis pod Traktatem, jak tylko zaaprobują go Irlandczycy.

Źródło: PAP