- W Iranie od 28 grudnia trwają protesty z powodu drożyzny - najliczniejsze od 2022 roku, kiedy śmierć 22-letniej Mahsy Amini wywołała demonstracje w całym kraju.
- Z relacji mediów wynika, że w wielu miastach siły bezpieczeństwa użyły broni palnej wobec demonstrantów.
- W piątek prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że "jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów, USA przyjdą z odsieczą".
Co najmniej 36 osób poniosło śmierć w ciągu trwających w Iranie protestów - poinformowały media, powołując się na Human Rights Activists News Agency (HRANA), prowadzoną przez aktywistów sieć informacyjną. Aktywiści podali, że 34 zmarłe osoby to protestujący, a dwie to przedstawiciele sił bezpieczeństwa. Władze Iranu nie opublikowały oficjalnej liczby ofiar, ale przekazały informację o śmierci trzech osób ze służb bezpieczeństwa. BBC Persian potwierdziło do tej pory tożsamość 20 zabitych. HRANA przekazała również, że ponad 60 protestujących zostało rannych, a ponad dwa tysiące aresztowano.
Wśród ofiar są przedstawiciele sił bezpieczeństwa
We wtorek wieczorem irańskie półoficjalne media poinformowały o śmierci policjanta, zastrzelonego przez - jak to określono - "biorących udział w zamieszkach" w Malekshahi w zachodniej prowincji Ilam. W ostatnich dniach doszło tam do masowych protestów i brutalnych represji ze strony sił bezpieczeństwa. Wcześniej funkcjonariusze służb zostali sfilmowani, jak używali gazu łzawiącego podczas starć z protestującymi. Demonstranci wykrzykiwali hasła przeciwko władzy - podało BBC.
Zamieszki w Iranie wybuchły pod koniec grudnia na tle kryzysu gospodarczego. Jak podaje BBC, rozprzestrzeniły się już na 27 z 31 prowincji kraju. Z relacji mediów wynika, że siły bezpieczeństwa w różnych miastach używały broni palnej wobec demonstrantów.
Trump ostrzega: wtedy przyjdziemy z odsieczą
W piątek prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że "jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów, USA przyjdą im z odsieczą".
- Rozmawiamy z protestującymi, urzędnicy muszą z nimi rozmawiać - powiedział w sobotę najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu, ajatollah Ali Chamenei podczas wystąpienia w Teheranie, transmitowanego przez irańską telewizję państwową. - Ale rozmowy ze sprawcami zamieszek nie przynoszą żadnych rezultatów. Oni muszą zostać postawieni do pionu - dodał. Chamenei ponownie przekonywał również, nie przedstawiając dowodów na swoje słowa, że to zagraniczne mocarstwa, takie jak Izrael i Stany Zjednoczone, inspirują protesty w Iranie.
Jednak prezydent Masud Pezeszkian na początku tygodnia przyznał, że przyczyną kryzysu są zaniedbania władz i zapowiedział dialog z liderami protestów.
Demonstracje zaczęły się od strajku właścicieli sklepów
Od 28 grudnia w Iranie utrzymują się protesty wywołane problemami gospodarczymi kraju. Demonstracje zaczęły się od strajku właścicieli sklepów, uważanych za znaczącą siłę polityczną, na ogół popierającą irańską teokrację. W sklepikarzy boleśnie uderzyło jednak załamanie się kursu lokalnej waluty, riala. Do ich protestów dołączyli stołeczni studenci z co najmniej 10 uczelni.
Obecne demonstracje w Iranie są uważane za największy przejaw niezadowolenia społeczeństwa od 2022 roku, kiedy śmierć 22-letniej Mahsy Amini wywołała demonstracje w całym kraju.
Komentatorzy zwracają uwagę, że w Iranie trwa kryzys gospodarczy, nasilony od czasu, gdy jesienią 2025 roku na kraj zostały ponownie nałożone sankcje związane z programem nuklearnym Teheranu. Wskaźnik inflacji, liczony od grudnia 2024 do grudnia 2025 roku, przekroczył 50 procent, ceny żywności wzrosły o 72 procent - przekazał portal Euronews. Jednocześnie Iran ponosi znaczne wydatki na finansowanie tak zwanej osi oporu - szeregu działających na Bliskim Wschodzie proszyickich, antyizraelskich ugrupowań zbrojnych.
Autorka/Autor: mart//az
Źródło: BBC, PAP
Źródło zdjęcia głównego: EPA/ABEDIN TAHERKENAREH