"Muszą zostać postawieni do pionu". Najwyższy przywódca Iranu o protestujących

Ali Chamenei
Protesty antyrządowe w Iranie
Źródło: Reuters
Rozmawiamy z protestującymi - oświadczył ajatollah Ali Chamenei, odnosząc się do trwających od końca grudnia protestów przeciwko drożyźnie. Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ocenił jednak, że "rozmowy ze sprawcami zamieszek nie przynoszą żadnych korzyści". W Iranie w czasie manifestacji zginęło do tej pory co najmniej 10 osób.

- Rozmawiamy z protestującymi, urzędnicy muszą z nimi rozmawiać - powiedział najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu, ajatollah Ali Chamenei w wystąpieniu w Teheranie, transmitowanym przez irańską telewizję państwową. - Ale rozmowy ze sprawcami zamieszek nie przynoszą żadnych korzyści. Muszą zostać postawieni do pionu - dodał.

Ajatollah Ali Chamenei
Ajatollah Ali Chamenei
Źródło: PAP/EPA/IRAN'S SUPREME LEADER OFFICE HANDOUT

Skomentował w ten sposób demonstracje przeciw drożyźnie, które trwają w Iranie od końca grudnia i w których życie straciło dotąd co najmniej 10 osób. W nocy z piątku na sobotę zginęło dwóch manifestujących - jeden mężczyzna w Kom na północy kraju i drugi w Harsinie, na zachodzie. Drugi należał do paramilitarnej organizacji ochotniczej Basidż, wspierającej rząd.

Trump ostrzega: wtedy przyjdziemy z odsieczą

W piątek prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że "jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów, USA przyjdą im z odsieczą". Chamenei ponownie przekonywał w sobotę, nie przedstawiając dowodów na swoje słowa, że to zagraniczne mocarstwa, takie jak Izrael i Stany Zjednoczone, inspirują protesty w Iranie.

Od 28 grudnia w Iranie utrzymują się protesty wywołane problemami gospodarczymi kraju. Demonstracje zaczęły się od strajku właścicieli sklepów - uważanych za znaczącą siłę polityczną, na ogół popierającą irańską teokrację - w których boleśnie uderzyło załamanie się kursu lokalnej waluty, riala. Do protestów dołączyli stołeczni studenci z co najmniej 10 uczelni.

Z relacji mediów wynika, że siły bezpieczeństwa używały broni palnej wobec demonstrantów w różnych miastach. Na początku tygodnia prezydent Masud Pezeszkian zapowiedział dialog z liderami protestów i przyznał, że przyczyną kryzysu są zaniedbania władz.

Demonstracje dotarły już do ponad 100 miejsc w 22 z 31 irańskich prowincji. Są uważane za największy przejaw niezadowolenia społeczeństwa od 2022 roku, kiedy śmierć 22-letniej Mahsy Amini w areszcie wywołała demonstracje w całym kraju.

W Iranie trwa kryzys gospodarczy, nasilony od czasu, gdy jesienią 2025 roku na kraj zostały ponownie nałożone sankcje związane z programem nuklearnym Teheranu.

Jednocześnie Iran ponosi znaczne wydatki na finansowanie tak zwanej osi oporu - szeregu działających na Bliskim Wschodzie proszyickich, antyizraelskich ugrupowań zbrojnych. Wskaźnik inflacji, liczony od grudnia 2024 do grudnia 2025 roku, przekroczył 50 procent, ceny żywności wzrosły o 72 procent - przekazał portal Euronews.

Czytaj także: