Generał Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy NATO do spraw transformacji, był pytany w programie "Tak jest" w TVN24, czy Sojuszowi Północnoatlantyckiemu grozi rozpad przez narastającą niepewność i wzajemną utratę zaufania między krajami członkowskimi.
- Sparafrazowałbym tu powiedzenie Marka Twaina, który powiedział, że "pogłoski o mojej śmierci są przesadzone i przedwczesne" - odparł. - NATO od 1949, od chwili jego powstania przechodziło wiele momentów krytycznych, zakrętów, transformacji w różnych sytuacjach i przetrwało. Mało tego, wzmocniło się - dodał generał.
Dopytywany, czy obecnie sojusz znajduje się na takim zakręcie, zaprzeczył. Tłumaczył, że sytuacja międzynarodowa, jaką obecnie obserwujemy, jest wynikiem "nerwowej reakcji" niektórych polityków na zmiany, jakie zaszły po ogłoszeniu nowej strategii obronnej Stanów Zjednoczonych. W jej wyniku doszło między innymi do przesunięcia amerykańskich priorytetów.
- Ten ciężar interesów Stanów Zjednoczonych przeniósł się nieco w inną stronę - mówił. - Na pierwszym miejscu jest hemisfera zachodnia, na drugim Indopacyfik, na trzecim Bliski Wschód i na czwartym końcu Europa - tłumaczył.
Generał Bieniek: USA muszą mieć bazy w Europie
Generał Bieniek mówił też, że napięcia między USA a pozostałymi członkami NATO wynikają między innymi z odmowy niektórych krajów na przeloty samolotów czy użyczenia swoich baz siłom amerykańskim w związku z sytuacją na Bliskim Wchodzie.
- To spowodowało eskalację pewnej nerwowości. Z kolei odpowiedź niektórych liderów była też dosyć niewyważona i to spowodowało znowu tę spiralę niechęci. Ale widzę, że w tej chwili sytuacja ulega deeskalacji - ocenił.
W związku z tym pytano go, czy "deeskalacją" można też nazwać decyzję administracji Trumpa o wycofaniu części amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Zdaniem generała, decyzja ta nie była ukaraniem państw NATO, a zgodną z planem zapowiedzią relokacji amerykańskiego kontyngentu. Podkreślił, że wycofanie pięciu tysięcy żołnierzy z jednej bazy nie czyni NATO słabszym.
- Obecność baz amerykańskich, całej tej logistyki i wsparcie służy interesom amerykańskim. Oni mają jak żadne inne państwa na świecie możliwość projekcji siły. Żeby tę projekcję siły zachować, żeby mieć możliwość operowania na Dalekim Wschodzie, na Bliskim Wschodzie, muszą mieć bazy w Europie - argumentował generał.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TOMS KALNINS/PAP/EPA