"Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przez miesiące stąpał po cienkiej linie w relacjach z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Teraz wygląda na to, że z niej spadł" - komentuje Politico. To jedno zdanie świetnie podsumowuje atmosferę, jaka zapanowała w relacjach między Waszyngtonem i Berlinem.
Przebieg wojny w Iranie i jej konsekwencje dla świata, w tym Europy, sprawiły, że wielu zachodnich przywódców, którzy - jak sądzili - nauczyli się obchodzić z obecnym gospodarzem Białego Domu, zdaje się tracić cierpliwość. Jak pisze "New York Times", europejscy liderzy coraz częściej czują, że muszą wybierać między wkupywaniem się w łaski Trumpa a spełnianiem oczekiwań własnych wyborców. I - jak dodaje dziennik - coraz częściej wybierają opcję numer dwa.
Czy Friedrich Merz jest najnowszym przykładem tej taktycznej zmiany? Kanclerz Niemiec, który długo pracował na względnie przyjazne stosunki z Donaldem Trumpem, przekreślił swoje wysiłki jednym zdaniem, ściągając na siebie gniew amerykańskiego prezydenta.