- Sytuacja zmienia się dynamicznie, a przyspieszenie transmisji wirusa odnotowano w 33 okręgach sanitarnych w trzech prowincjach - powiedziała dyrektorka ds. kryzysowych WHO w Afryce Marie Roseline Belizaire podczas piątkowej telekonferencji prasowej w Genewie, łącząc się z kongijskiego miasta Bunia, stolicy dotkniętej pandemią prowincji Ituri na wschodzie kraju.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Już nie podejrzenia, a potwierdzenia. Wzrost zakażeń ebolą
Podkreśliła braki kadrowe wśród pracowników ochrony zdrowia w DRK i strach, jaki wywołuje w nich widok chorujących kolegów i koleżanek. Jak podała Belizaire, tego samego dnia w Ituri wylądowała chińska ekipa medyczna. Sąsiednia Uganda również zapowiedziała przysłanie swojego zespołu medyków.
Epidemia eboli. Rośnie liczba ofiar
Według danych, które w czwartek przytoczył przedstawiciel agencji zdrowia działającej przy Unii Afrykańskiej (Africa CDC) Wessam Mankoula, w samej DRK przekroczono już próg dwustu zgonów wskutek zakażenia ebolą.
Łącznie z dwoma przypadkami śmiertelnymi w Ugandzie, liczba ofiar wirusa wywołującego groźną gorączkę krwotoczną wynosi obecnie - wedle tej organizacji - 204. Laboratoryjnie potwierdzono 894 przypadki zakażeń, a 74 osoby uznano za wyleczone.
Mankoula ostrzegł, że "jesteśmy bardzo daleko od opanowania sytuacji", a przyrost zachorowań jest co najmniej trzykrotnie szybszy niż w przypadku każdej z wcześniejszych epidemii eboli. Władzom udaje się monitorować cztery tysiące osób, które miały styczność z pacjentami. Mankoula przestrzegł jednak, że takich osób może być nawet 35 tysięcy.
15 maja Demokratyczna Republika Konga oficjalnie poinformowała o wybuchu 17. epidemii wirusa ebola. Na dominujący szczep bundibugyo nie ma obecnie szczepionki ani skutecznego leczenia.