Eksplozja drona w Bułgarii niedaleko tłoczni gazu. Nadleciał z Rumunii

kardam
Dron wleciał w bułgarską przestrzeń powietrzną. Eksplodował niedaleko tłoczni gazu
Źródło wideo: TVN24
W bułgarską przestrzeń powietrzną od strony Rumunii wleciał dron, który wybuchł w pobliżu Gazociągu Transbałkańskiego łączącego Turcję z Ukrainą - poinformował premier Bułgarii Rumen Radew. W zdarzeniu nikt nie został ranny. Szef rządu przekazał też, że eksplozja oznacza przenoszenie przez drona "znacznej ilość środków wybuchowych".

Dron, który w sobotę rano wleciał w bułgarską przestrzeń powietrzną od strony Rumunii, wybuchł blisko posterunku granicznego w Kardamie na północnym wschodzie Bułgarii. Jak przekazał szef bułgarskiego rządu Rumen Radew na Facebooku, doszło do tego w odległości kilometra od tłoczni gazu Gazociągu Transbałkańskiego. Poinformował, że w zdarzeniu nikt nie został ranny, ani nie doszło do uszkodzenia budynków czy infrastruktury. Premier dodał też, że warkot drona usłyszeli funkcjonariusze rumuńskiej straży granicznej, po czym patrol bułgarskiej policji poinformował o "silnej eksplozji, której towarzyszył czarny dym".

Premier Bułgarii: dron przenosił znaczną ilość środków wybuchowych

Miejsce wybuchu drona zostało zabezpieczone, a obecne na miejscu służby ustalają typ maszyny. Premier Bułgarii podał też, że dron nie został wykryty ani w rumuńskiej przestrzeni powietrznej, ani w bułgarskiej, a sam proces wykrywania i identyfikacji bezzałogowych statków powietrznych "nadal stanowi poważne wyzwanie".

"Jedno jest pewne: dron przenosił znaczną ilość środków wybuchowych, skoro słyszano go z odległości i spowodował tak dużo czarnego dymu" - zauważył premier.

Dron spadł na pole słoneczników. Radew wyraził nadzieję, że wkrótce zostanie ustalony typ drona, zaznaczył jednak, że nie był to "dron rekreacyjny", tylko jakiś większy. Nie podał też możliwego kraju pochodzenia maszyny.

W ostatnich miesiącach w krajach Europy Wschodniej, które należą do NATO i wspierają Ukrainę, nasiliły się incydenty z udziałem bezzałogówców.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: