Rzecznik niemieckiego rządu poinformował w piątek, że incydentem zajęła się Rada Bezpieczeństwa Narodowego, której przewodniczy kanclerz Friedrich Merz. Jej członkowie odbyli telekonferencję poświęconą wydarzeniom na lotnisku Lipsk/Halle, będącym jednym z najważniejszych w Niemczech węzłów lotniczego transportu towarowego.
Kanclerz pozostaje w stałym kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych Alexandrem Dobrindtem oraz innymi członkami rządu - przekazał rzecznik. Dzień wcześniej Prokuratura Federalna przejęła śledztwo dotyczące podejrzenia próby ataku z użyciem drona. Według śledczych incydent mógł zagrozić bezpieczeństwu narodowemu Niemiec.
Co się wydarzyło na lotnisku w Lipsku
Istnieje podejrzenie próby doprowadzenia do eksplozji materiału wybuchowego i niebezpiecznej ingerencji w ruch powietrzny - poinformowała w czwartek prokuratura federalna w Karlsruhe. Dotychczas sprawą drona zajmował się aparat ścigania w Saksonii.
Liczne przesłanki wskazują na to, że we wtorek wieczorem na terenie lotniska Lipsk/Halle za pomocą drona miał zostać spowodowany wybuch. "Dron wyposażony był w profesjonalny materiał wybuchowy oraz zapalnik" - ocenili prokuratorzy.
Ponadto w rejonie lotniska samolot transportowy zderzył się w powietrzu z obiektem, który najprawdopodobniej był kolejnym dronem. "Doszło do poważnego ataku na infrastrukturę transportową i logistyczną w Niemczech" - oświadczyła prokuratura federalna. "Czyn mógł zagrozić zewnętrznemu i wewnętrznemu bezpieczeństwu Republiki Federalnej" - czytamy w stanowisku prokuratury federalnej.
Czytaj też: Incydent z dronem na lotnisku w Lipsku. Nowe informacje
Incydent z dronem na lotnisku
Do incydentu z dronem doszło w nocy z wtorku na środę na lotnisku w Lipsku. Ruch lotniczy został tam czasowo wstrzymany po znalezieniu na płycie lotniska drona wyposażonego w detonator i materiał wybuchowy. Bezzałogowiec znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego An-124 "Rusłan".
Lotnisko w Lipsku jest wykorzystywane jako punkt przerzutowy transportów uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Ukrainy. Informacje, że zagrożone wybuchem samoloty miały na pokładzie amunicję, zostały w czwartek wieczorem zdementowane.
"Hybrydowy scenariusz zamachu"
Szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt ocenił w środę, że incydent oznacza "nową jakość zagrożenia" w wojnie hybrydowej. Ze względu na profesjonalną konstrukcję drona nie wykluczył udziału "obcych mocarstw". Minister uznał za spekulację sugestie, że za akcją z dronem mogła stać Rosja. Marc Henrichmann, poseł CDU kierujący komisją parlamentarną do kontroli służb, powiedział, że "wiele przesłanek wskazuje na Rosję".
- Mamy tutaj do czynienia z hybrydowym scenariuszem zamachu. Po raz pierwszy na terenie lotniska znajdował się nie zwykły dron, lecz dron z materiałem wybuchowym. Musimy być świadomi zagrożenia. Politycy muszą odpowiedzieć na to zagrożenie - powiedział Dobrindt w wywiadzie dla ARD.
Z wypowiedzi niemieckiego ministra wynika, że bezzałogowiec był uzbrojony w wojskowy materiał wybuchowy i skonstruowany w sposób umożliwiający ominięcie lotniskowych systemów zabezpieczeń. Tej samej nocy w pobliżu lotniska w Lipsku samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna wylądowała następnie w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia. Do zdarzenia miało dojść około 6 km od lotniska, na wysokości około 400 metrów.