30 grudnia - miesiąc przed swoją piątą rocznicą ślubu - 37-letni szanowany dentysta Spencer Tepe i jego 39-letnia żona Monique Tepe zostali znalezieni martwi w swoim luksusowym domu w Columbus w stanie Ohio, w którym rok wcześniej złożyli przysięgę małżeńską. Para została zastrzelona. W momencie zabójstwa w domu przebywała dwójka ich małych dzieci (rok i cztery lata).
Śledztwo prowadzone jest pod kątem podwójnego zabójstwa, nie rozszerzonego samobójstwa, co zakłada udział osób trzecich. Nie stwierdzono jednak śladów włamania.
Pytań jest więcej niż odpowiedzi.
Jak pisze CNN, funkcjonariusze byli niechętni do ujawnienia jakichkolwiek szczegółów dotyczących potencjalnego podejrzanego czy motywu zbrodni, poinformowali jednak, że zabójca lub zabójcy pary pozostają na wolności. "Co jeszcze bardziej tajemnicze, policja ujawniła, że nie było widocznych śladów włamania, a na miejscu nie znaleziono żadnej broni palnej" - donosi stacja.
Nieobecność w pracy, telefony na policję i makabryczne odkrycie
O tym, że coś złego mogło się wydarzyć, zawiadomili policję współpracownicy Spencera Tepe'a. Mężczyzna, z zawodu dentysta, rzadko opuszczał pracę w gabinecie, znajdującym się około 120 km od jego domu w Columbus. Jednak we wtorek rano, pięć dni po Bożym Narodzeniu, nie pojawił się w pracy ani nie odbierał telefonu, podobnie jak jego żona, co wzbudziło niepokój jego współpracowników. O godzinie 8.58 właściciel gabinetu Mark Valrose zadzwonił na 911.
- On jest zawsze punktualny i skontaktowałby się z nami, gdyby były jakiekolwiek problemy - powiedział Valrose dyspozytorowi. - Nie wiem, jak inaczej to powiedzieć, ale jesteśmy bardzo, bardzo zaniepokojeni. To bardzo nietypowe dla niego. Nie możemy skontaktować się z jego żoną, co jest prawdopodobnie jeszcze bardziej niepokojące - dodał.
O godzinie 9.22 do domu Tepe'ów przybył patrol policji, ale nikt nie otworzył drzwi. Mniej więcej 30 minut później na miejscu pojawili się współpracownicy Tepe'a i jego przyjaciele, którzy usłyszeli w środku płacz dzieci. I znów zawiadomili policję.
- Słyszę dzieci w środku i przysięgam, że chyba usłyszałem, jak jedno krzyknęło - relacjonował przez telefon dzwoniący. - Ale nie możemy wejść. W tym momencie nie wiem, co mam zrobić, czy mam wyważyć drzwi - mówił dyspozytorowi.
Około godziny 10.03 na numer 911 zadzwonił przyjaciel Tepe'a. - Jest ciało - powiedział.
(Cytaty pochodzą z zapisu rozmów z dyspozytorami).
Policja w Columbus - choć poinformowała, że zabójca pozostaje na wolności - nie wydała żadnych ostrzeżeń dla lokalnej społeczności o istniejącym zagrożeniu. Stacja CNN zaznacza, że nie odpowiedziała także na jej pytania o to, kiedy doszło do zabójstwa, czy ofiary były celowo wytypowane i czy wiadomo cokolwiek o sprawcy/sprawcach lub motywach zbrodni.
Co wiadomo o ofiarach
Spencer i Monique Tepe "tworzyli piękny, silny i głęboko szczęśliwy związek", łączyła ich miłość do podróży oraz wspólna misja "budowania życia opartego na miłości" - przekazała rodzina zamordowanych. "Jesteśmy zdruzgotani" - napisali w oświadczeniu bliscy ofiar, podkreślając, że są zdeterminowani, by wyjaśnić okoliczności zabójstwa, pociągnąć winnych do odpowiedzialności i zadbać o dobro i przyszłość osieroconych dzieci małżeństwa.
Jak pisze CNN, Spencer Tepe był dentystą, absolwentem Ohio State University, członkiem American Dental Association. Jak podkreślają bliscy, był oddanym ojcem, kochającym partnerem i człowiekiem pełnym energii. Jego żonę Monique opisali jako ciepłą, cierpliwą i radosną matkę.
"To byli niezwykli ludzie, których życie wypełniały miłość, radość i bliskie relacje z innymi" - napisała rodzina.
Autorka/Autor: momo/kg
Źródło: CNN