Sprzeczne sygnały w sprawie granic separatystycznych republik w Donbasie. Putin rozwiał wątpliwości

Aktualizacja:
Autor:
momo/kg
Źródło:
PAP

Rosja uznała niepodległość dwóch separatystycznych "republik ludowych" w Donbasie. Z Moskwy płynęły jednak niejednoznaczne sygnały dotyczące kwestii ich granic. Nie było jasne, czy rosyjskie władze uznają je w obecnym kształcie, a więc w ramach terytorium kontrolowanego przez separatystów, czy też za "republiki" uważają całe obwody Ukrainy, doniecki i ługański. Prezydent Władimir Putin we wtorek wieczorem rozwiał te wątpliwości, ogłaszając, że Rosja uznała rozszerzone granice obu republik.

W poniedziałek wieczorem prezydent Rosji Władimir Putin wydał dekrety o uznaniu niepodległości tzw. republik ludowych - donieckiej (DRL) i ługańskiej (ŁRL), powołanych przez prorosyjskich separatystów w ukraińskim Donbasie, i z ich liderami podpisał porozumienia o przyjaźni i współpracy. Zdecydował też o wysłaniu tam rosyjskich wojsk, w charakterze "sił pokojowych".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

We wtorek wieczorem Władimir Putin oświadczył, że Rosja uznała rozszerzone granice obu separatystycznych republik. Jak dodał, Moskwa liczy, że kwestie sporne w sprawie granicy z Donbasem zostaną rozwiązane na drodze negocjacji.

- Uznaliśmy niepodległość tych republik, co oznacza, że uznaliśmy wszystkie ich podstawowe dokumenty, w tym konstytucję. A konstytucja określa granice w obrębie obwodów donieckiego i ługańskiego w czasie, gdy były one częścią Ukrainy – powiedział we wtorek dziennikarzom Putin.

Już wcześniej eksperci w Rosji sygnalizowali, że kwestia granic może być kluczowa dla dalszego rozwoju wydarzeń w ukraińskim Donbasie. 70 procent obwodów donieckiego i ługańskiego znajduje się pod kontrolą Kijowa, a Moskwa nie kwestionowała dotąd tej przynależności. Za "republikę" ługańską (ŁRL) i doniecką (DRL) Rosja uznawała dotąd tylko te 30 procent obwodów, które separatyści kontrolowali od lutego 2015 roku, gdy podpisano porozumienia mińskie.

ROSJA - UKRAINA. SYTUACJA NA GRANICY I PRZYCZYNY KONFLIKTU

Sprzeczne sygnały

Od poniedziałku z Moskwy płynęły niejednoznaczne sygnały dotyczące kwestii, w jakich granicach Rosja uznała dwie "republiki ludowe" w Donbasie.

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Andriej Rudenko powiedział w poniedziałek, że Rosja uznaje DRL i ŁRL "w tych granicach, w których realizują one swoje pełnomocnictwa i jurysdykcję". Podobną wersję przedstawiła Swietłana Żukowa, wiceszefowa komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu. Powiedziała ona, że Rosja nie uzna "republik ludowych" w granicach obwodów donieckiego i ługańskiego, czyli szerszych niż faktycznie kontrolowane przez separatystów.

Jednak rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział we wtorek, że chodzi o "te granice, w których one (DRL i ŁRL) się proklamowały". Tymczasem - jak zauważa BBC - w momencie ogłoszenia przez separatystów niezależności uważali oni za obszar "republik" całe obwody doniecki i ługański na wschodzie Ukrainy.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył we wtorek, że kwestia granic uznanych przez Moskwę separatystycznych republik zostanie rozwiązana w przyszłości - podała agencja Interfax. 

Władze samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) ogłosiły, że uważają za "swoje" terytorium cały obwód ługański. Wiceszef tzw. parlamentu ŁRL Dmytro Horoszyłow powiedział we wtorek, że istnieją "ustawy w sprawie granic państwowych, które wyraźnie mówią o tym, że terytorium Ługańskiej Republiki Ludowej to terytorium byłego obwodu ługańskiego".

Szef donieckich separatystów Denys Puszylin oświadczył we wtorek, że "w konstytucji DRL i ŁRL zapisane są granice w ramach obwodu donieckiego i ługańskiego". Dodał następnie: - Czas pokaże, jakie będą dalsze kroki.

Autor:momo/kg

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości