"Ego prezydenta i racja stanu stały się rzeczami nierozdzielnymi"

Donald Trump w Białym Domu
"Cały problem polega na tym, że dzisiaj ego prezydenta i racja stanu to stały się rzeczami nierozdzielnymi"
Donald Trump utożsamia siebie ze Stanami Zjednoczonymi. Dzisiaj ego prezydenta i racja stanu stały się rzeczami nierozdzielnymi - powiedział w TVN24 doktor Bartłomiej Nowak z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, komentując ostatnie ruchy amerykańskiego przywódcy na arenie międzynarodowej. Mówił również o "osłabieniu instytucji demokratycznych i instytucji kontroli prezydenta" w USA.

Amerykanista doktor Bartłomiej Nowak komentował kurs polityki międzynarodowej, który w ostatnim czasie objął Trump. W zeszłą sobotę autoryzował on operację porwania wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro. Interwencjami groził także innym państwom, jak Kuba czy Iran. Zintensyfikował presję na rząd Danii, zapowiadając, że USA przejmą kontrolę nad Grenlandią "po dobroci lub w inny sposób".

Według gościa TVN24 powodów takiej aktywności Trumpa jest kilka. - On próbuje sobie zrekompensować niepowodzenia polityki wewnętrznej w pewien sposób - wymienił pierwszy z nich.

Mówił, że jest to drastyczne odejście od hasła "America First", które wyniosło Trumpa do władzy i które jest podstawą ruchu MAGA. Ocenił, że jest to zaangażowanie agresywne, a nie polegające na mediacjach - jak w przypadku roli USA w rozwiązaniu kwestii agresji Rosji na Ukrainę czy agresji Izraela na Palestynę. - Polegające bezpośrednio na zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w sposób militarny - dodał.

Czy jego zwolennicy będą popierać taką politykę? Według Nowaka jest to trudne do przewidzenia. Jak ocenił, ruch MAGA "to jest bardziej ideologia, tam się nie dyskutuje z argumentami merytorycznymi". - Owszem, były dyskusje w samej MAGA, ale dla mnie zastanawiający jest zasadniczy brak sprzeciwu wobec tego, co robi i zapowiada Donald Trump. To jest bardzo ciekawe, czy to się obróci przeciwko niemu w pewnym momencie, czy nie - mówił.

"Ego prezydenta i racja stanu stały się rzeczami nierozdzielnymi"

Drugi powód takiego kursu polityki międzynarodowej, według Nowaka, to charakter samego Trumpa i jego personalne ambicje. Szczególnie dotyczy to kwestii Grenlandii. - Ile w tym jest amerykańskiej racji stanu, a ile w tym jest ego prezydenta Donalda Trumpa - pytał amerykanista.

Ocenił, że USA mogłyby zintensyfikować współpracę z Grenlandią za pomocą działań dyplomatycznych, na przykład podpisać umowy o współpracy gospodarczej, "a mimo to Donald Trump chce więcej i więcej".

- Tutaj wychodzi na pierwszy plan ego prezydenta. Cały problem polega na tym, że dzisiaj ego prezydenta i racja stanu stały się rzeczami nierozdzielnymi. Jednak kiedyś było tak, że te dwie rzeczy były rozdzielone, a teraz Trump utożsamia siebie ze Stanami Zjednoczonymi - powiedział Nowak.

W opinii amerykanisty, Donald Trump "chce być pierwszym prezydentem od ponad stu lat, który poszerzy terytoria Stanów Zjednoczonych". Podkreślił, że w oczach Trumpa czym innym jest współpraca z Grenlandią, a czym innym fizyczne posiadanie jej jako części USA. - Myślę, że tu po prostu chodzi o poszerzenie terytorium, które bez dwóch zdań jest ważne i staje się coraz ważniejsze w grze międzynarodowej. Trump chce być dokładnie tym, który to robi - powiedział.

"Pełzające osłabienie instytucji w USA"

Gość TVN24 mówił o problemach amerykańskich instytucji demokratycznych w relacji z Trumpem. - To jest bardzo charakterystyczny proces, że następuje osłabienie instytucji kontroli prezydenta w Stanach Zjednoczonych - ocenił Nowak, według którego Trump ma poczucie całkowitej wolności w swoich działaniach. - O akcji w Wenezueli Trump poinformował szefów firm naftowych, a nie poinformował o tym Kongresu - podkreślił.

"Dzisiaj amerykańska demokracja oprócz całej polaryzacji ma problem osłabienia instytucji"

Konsekwencją tego procesu jest spadek zaufania do amerykańskich instytucji demokratycznych ze strony polityków opozycji i obywateli. Gość TVN24 wspomniał, że po tragedii w Minneapolis gubernator Tim Waltz "powiedział bardzo charakterystyczne zdanie na konferencji prasowej, że on nie ufa, że śledztwo w sprawie tych wydarzeń, prowadzone przez agencje federalne, będzie uczciwe".

- To jest bardzo poważne oskarżenie, jeżeli chodzi o niezależność sądownictwa w Stanach Zjednoczonych, które podlega niesłychanej presji - powiedział ekspert. Jak podkreślił, "mówimy tu o wielopoziomowym, pełzającym osłabieniu instytucji kontrolnych w Stanach Zjednoczonych, czyli osłabieniu demokracji".

Czytaj także: