Mróz groźny też dla zwierząt. "Skala zgłoszeń jest porażająca"

Roni uciekł właścicielce
Przed nadejściem największych mrozów psy ze schroniska w Oławie trafiły do adopcji i domów tymczasowych
Źródło: Stowarzyszenie Wolontariuszy Przystanek Przytulisko Oława
Zimowa aura bywa niebezpieczna nie tylko dla ludzi, ale i dla zwierząt. Służby i organizacje prozwierzęce reagują na liczne sygnały od mieszkańców. Pomocy potrzebują zarówno dzikie zwierzęta, jak i te udomowione.

W sobotę policjant z Władysławowa (Pomorze) uratował psa leżącego w starym, betonowym kanale w okolicy parku miejskiego w Pucku.

"Kanał był zasypany śniegiem, a w środku leżał wystraszony pies. Częściowo niewidomy, zmarznięty, bez szans, żeby wydostać się sam. Policjant, gdy tylko zauważył bezbronne zwierzę, nie wahał się ani chwili. Zszedł do kanału i ostrożnie wyciągnął psa" -poinformowała w mediach społecznościowych Komenda Powiatowa Policji w Pucku.

Roni uciekł właścicielce
Roni uciekł właścicielce
Źródło: FB/ KPP Puck

Zmarznięty pies trafił do radiowozu, a stamtąd do swojego domu. Funkcjonariusze szybko ustalili, Roni uciekł swojej 61-letniej opiekunce. Kobieta nie miała pojęcia, że jej pupil jest w niebezpieczeństwie. Z jej relacji wynika, że pies zniknął dwie godziny przed interwencją policji

Pomoc nadeszła w porę
Pomoc nadeszła w porę
Źródło: FB/ KPP Puck

Zwierzęta na lodzie

Również w sobotę, służby z Wolsztyna (Wielkopolska) odebrali zgłoszenie o sarnie, pod którą 100 metrów od brzegu załamał się lód na zbiorniku wodnym. Na pomoc ruszyły dwa zastępy strażaków.

"Ustalono że sarna znajduje się na lodzie i ma problem z powróceniem na ląd (...). Dwóch ratowników, ubranych w specjalistyczne ubrania do działań na lodzie i pracujących w pełnej asekuracji, weszło na zamarzniętą taflę wody. Przy użyciu sprzętu ratowniczego udało się bezpiecznie ewakuować ranną sarnę na brzeg" - przekazała w komunikacie wolsztyńska straż pożarna.

Wiadomo, że zwierzę było wyczerpane i wychłodzone. Po udzieleniu pomocy, sarnę przekazano patrolowi policji, który oczekiwał na przyjazd weterynarza.

Sarna na zamarzniętym zbiorniku wodnym
Sarna na zamarzniętym zbiorniku wodnym
Źródło: KPP Wolsztyn

Z kolei 9 stycznia strażacy z OSP Niedźwiady i OSP Licheń Stary ruszyli w okolice miejscowości Niedźwiady Małe (Wielkopolska), gdzie do tafli lodu przymarzł łabędź. Ptaka udało się uratować i ewakuować w bezpieczne miejsce.

"Skala zgłoszeń jest porażająca"

Gdy jakieś zwierzę potrzebuje pomocy należy poinformować służby. W każdej gminie określono, kto podejmuje w takich sytuacjach interwencję - często jest to straż miejska lub organizacje prozwierzęce. Zgłoszenia z prośbą o pomoc kierowane są również za pośrednictwem Animal Helpera, czyli "numeru 112 dla zwierząt". Przez aplikację można złożyć nawet anonimowe zgłoszenie. System działa w 10 województwach i właśnie przeżywa oblężenie.

- Zgłoszenia dotyczące zamarzających zwierząt w potrzebie zalewają naszą centralę. Każdego dnia przyjmujemy i procedujemy średnio 150 zgłoszeń. Pierwszeństwo mają sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia zwierząt - powiedziała nam Magdalena Matelska z Animal Helper.

Dla porównania, w grudniu operatorki centrali przyjęły 971 zgłoszeń. W styczniu - tylko do tej pory (12 stycznia) już 1031. - Skala zgłoszeń jest porażająca, każdego dnia ratowane są z łańcuchów i nieocieplonych bud psy, które najprawdopodobniej nie przeżyłyby kolejnych godzin w tych trudnych warunkach. Apelujemy do opiekunów zwierząt: wpuśćcie je do domu. Waszym obowiązkiem jest zapewnienie im bezpieczeństwa - podkreśliła Matelska.

Zgłoszenia za pomocą aplikacji Animal Helper można składać przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Operatorki przekazują prośby o pomoc do służb lub organizacji i monitorują postęp działań. Projekt jest oddolną inicjatywą Fundacji Psia Krew, która finansuje jego działanie z darowizn i środków wpłacanych przez sponsorów.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: