Groźby Rosji przed paradą wojskową. Ukraina ostrzega o planach Moskwy

Kreml
Rosyjskie samoloty bojowe nad Moskwą. Wideo archiwalne
Źródło: Reuters Archive
- Trzeba być gotowym na każdy scenariusz - ostrzega wiceminister ukraińskiej dyplomacji Oleksander Miszczenko przed obchodami 9 maja Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Zdaniem polityka Rosja może próbować najpierw stworzyć zagrożenie, aby następnie wykorzystać je do prowokacji. Kreml zagroził ofensywą na Kijów, sugerując, że Ukraina rzekomo mogłaby zakłócić obchody. 

W środę MSZ w Moskwie wysłało notę do wszystkich zagranicznych placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych w Kijowie, wzywając do ewakuacji personelu ze stolicy, w związku z możliwym rosyjskim atakiem "odwetowym" tamże, w tym na ośrodki rządowe. Taki nalot byłby odpowiedzią na ewentualny ukraiński atak w Rosji, podczas obchodów Dnia Zwycięstwa 9 maja w Moskwie.

W kuluarach konferencji Defence24 Days w Warszawie wiceministra ukraińskiego MSZ Oleksandra Miszczenkę pytano, czy ostrzeżenia ze strony Kremla należy traktować jako groźbę militarną czy element operacji psychologicznej.

"Trzeba być gotowym na każdy scenariusz"

Według Miszczenki doświadczenie pokazuje, że nawet jeśli nie istnieje realne zagrożenie, Rosja może je sama stworzyć i następnie wykorzystać. - Nie wykluczamy żadnych scenariuszy od prowokacji, do których Rosja może się posunąć, przez eskalację napięcia, po zastraszanie i wywoływanie paniki - odpowiedział dyplomata.

- Wszystko jest brane pod uwagę, trzeba być gotowym na każdy scenariusz, ponieważ Rosja to państwo, które nie przestrzega ani prawa międzynarodowego, ani żadnych innych zasad - dodał.

Rosja grozi atakami na Kijów

W poniedziałek rosyjski przywódca Władimir Putin zdecydował o wprowadzeniu zawieszenia broni w wojnie z Ukrainą, które będzie obowiązywać od 8 do 10 maja. Decyzja ta jest związana z obchodami 81. rocznicy zwycięstwa stalinowskiego ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak w Moskwie określa się tę część II wojny światowej, w której ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej w latach 1941-45.

Jednocześnie Moskwa ostrzegła akredytowane w Kijowie placówki dyplomatyczne, żeby ewakuowały swój personel z miasta na wypadek, gdyby Moskwa przypuściła na stolicę Ukrainy zmasowany atak.

Rosyjskie MSZ zapowiedziało, że przypuści ofensywę na Kijów, jeśli Ukraina będzie chciała jakkolwiek zakłócić w sobotę 9 maja obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie. W filmie opublikowanym na Telegramie rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa wezwała państwa do "potraktowania tego oświadczenia z najwyższą powagą i zapewnienia ewakuacji we właściwym czasie".

Zmian w funkcjonowaniu placówki nie planuje polska ambasada w Kijowie. Na groźby zareagował też rzecznik Komisji Europejskiej Anouar El Anouni, który powiedział w czwartek w Brukseli, że UE "nie zamierza zmieniać swojej obecności w Kijowie". 

Rzecznik dodał, że publiczne groźby Moskwy wobec Kijowa są częścią jej "lekkomyślnej taktyki eskalacji" i że Rosja, po raz kolejny, w skandaliczny sposób próbuje zrzucić na Ukrainę winę za własną agresję na ten kraj. - Jeśli chodzi o nas, to UE nie zamierza zmieniać swojego stanowiska ani swojej obecności w Kijowie - zapewnił.

Defilada wojskowa, ale bez sprzętu

Obchodzony w Rosji 9 maja Dzień Zwycięstwa zwyczajowo wiązał się z pompatycznym pokazem siły militarnej. Tym razem na Placu Czerwonym zabraknie tradycyjnego przejazdu wozów opancerzonych i innego sprzętu. Zamiast tego mają być wyświetlane filmy - donosi "The Moscow Times". Materiały mają przedstawiać rosyjskich żołnierzy "wykonujących zadania w strefie specjalnej operacji wojskowej" - tak władze na Kremlu określają rosyjską napaść na Ukrainę. 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow tłumaczył brak sprzętu wojskowego na obchodach "zagrożeniem aktywności terrorystycznej Kijowa". 

Z kolei rosyjskojęzyczna BBC donosi, że w związku z obchodami pojawią się też ograniczenia w komunikacji mobilnej. 

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: