Świat

Japonia pruje chiński sznur pereł. Wielki wyścig azjatyckich mocarstw

Świat

CC BY 2.0 | Day DonaldsonXi Jinping i Shinzo Abe - silni politycy i wielcy rywale

Chiny wieszczą powstanie morskiego jedwabnego szlaku oraz nowy regionalny porządek, ale ich relacje z państwami regionu w ostatnich miesiącach tylko się pogarszały. Szczególnie aktywna w powstrzymywaniu chińskich działań jest Japonia, która w ostatnich tygodniach postawiła wręcz plany Pekinu pod znakiem zapytania.

Wieszczona przez Chiny reorganizacja porządku na Dalekim Wschodzie i umocnienie ich wpływów ma mało widocznego, ale bardzo aktywnego przeciwnika - Japonię. Ten regionalny rywal Chin od miesięcy prowadzi wielką dyplomatyczną grę, która zaczyna przynosić wymierne efekty.

Pomoc o strategicznym znaczeniu

Japońskiemu premierowi Shinzo Abe właśnie udało się podpisać duże porozumienie z pięcioma państwami w Zatoce Bengalskiej – Tajlandią, Wietnamem, Laosem, Kambodżą i Birmą. Na jego podstawie Tokio zapewni im ponad 6 mld dolarów (750 mld jenów) pomocy rozwojowej na rzecz rozbudowy regionalnej infrastruktury.

– Zatoka Bengalska ma strategiczne znaczenie dla transportu morskiego i lądowego – podkreślił japoński premier w dniu rozpoczęcia siódmego już wspólnego spotkania Mekong–Japan Summit 2015.

Oceanem Indyjskim, którego częścią jest Zatoka Bengalska, transportowane są nie tylko importowane przez azjatyckie państwa ropa i gaz, ale też większość całej ich wymiany handlowej. W rezultacie bezpieczeństwo żeglugi na Oceanie Indyjskim ma olbrzymie znaczenie dla gospodarek Chin jak i Japonii, i oba państwa starają się w tym celu wzmocnić nad nim swoją kontrolę.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że leżące u jej wybrzeży rozwijające się i bardzo ludne państwa stanowią lukratywne i przyszłościowe rynki dla chińskich i japońskich towarów.

Podpisana przez Japończyków umowa wykracza więc dalece poza troskę o rozwój biedniejszych państw regionu. Przede wszystkim Tokio liczy na wzmocnienie swoich wpływów wśród państw "azjatyckiego południa", jednocześnie powstrzymując umacnianie się w nich wpływów chińskich. Rywalizacja pomiędzy Chinami i Japonią w oferowaniu innym pomocy gospodarczej przybiera na sile i staje się wzorowym przykładem tak zwanej "dyplomacji czekowej", w której oba mocarstwa starają się przebić finansową ofertę konkurenta i zdobyć w ten sposób wpływy w słabszych państwach regionu.

Oceanem Indyjskim przebiegają strategiczne dla azjatyckich gospodarek morskie szlaki handloweRoel Hemkes | CC BY 2.0

Pierwszy Pekin, teraz Tokio

Pekin już od lat rozwija swoje kontakty z państwami Azji Południowo-Wschodniej i Południowej, chcąc zwiększyć swoją obecność oraz kontrolę nad żeglugą, która odbywa się wzdłuż południowych wybrzeży Azji.

Słynna stała się zwłaszcza budowa tzw. chińskiego sznura pereł, ciągnącego się od cieśniny Malakka na wschodzie do Zatoki Adeńskiej na zachodzie. Perłami nazywane były głębokomorskie porty w państwach wzdłuż wybrzeży tego akwenu, do których Chiny pozyskiwały dostęp, chcąc zwiększyć w ten sposób swoje wpływy w regionie. W ramach budowy sznura pereł Chiny zacieśniały relacje m.in. ze Sri Lanką, Birmą, Bangladeszem, Malediwami i Pakistanem.

Zatoka zbyt ważna, by oddać Chinom

Zatoka Bengalska jest jednak zbyt ważna, by Japonia zaakceptowała rosnące chińskie wpływy w regionie i budowę nowego morskiego szlaku jedwabnego. W związku z tym Japończycy rozpoczęli własny, trzyletni plan "Nowa Strategia Tokio 2015", w ramach którego oferują gigantyczne sumy na projekty rozwojowe, m.in. na budowę autostrady z Zachodu na Wschód oraz specjalnej strefy ekonomicznej w Birmie, starając się w ten sposób rywalizować z Pekinem i osłabić jego wpływy.

Japońskie wysiłki na rzecz umocnienia się w regionie Oceanu Indyjskiego i zrównoważenia chińskiego "sznura pereł" w ostatnich latach przyniosły również szereg innych sukcesów. Między innymi utworzona została japońska baza wojskowa w Dżibuti, utrzymywane są świetne relacje z Omanem i państwami Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), a także zacieśniana jest współpraca wojskowa z Indiami (wspólne manewry) i Australią (planowana sprzedaż okrętów podwodnych).

Chińskie perły się sypią?

Tymczasem chińskie perły zaczęły się sypać i bez japońskich działań. W styczniu tego roku doszło do zmiany władzy na Sri Lance - jednego z głównych regionalnych partnerów Pekinu. Odejście prochińskiego prezydenta Mahindy Rajapaksy postawiło pod znakiem zapytania dalszą bliską współpracę obu państw i rewizję niektórych umów, które podpisywane były w ostatnich latach.

Od miesięcy utrzymuje się również napięcie w relacjach Chin z Birmą, w związku z kilkukrotnym ostrzałem artyleryjskim z tego kraju, który zabił kilka osób po chińskiej stronie granicy. Z kolei plany zacieśniania relacji z Malediwami napotkały przeszkodę w postaci obaw tego państwa przed zadrażnianiem sąsiednich Indii, które chińską obecność w tym kraju uważałyby za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa.

Przebieg lądowego i morskiego "Nowego Jedwabnego Szlaku", przedstawiony przez chińską agencję XinhuaXinhua

Nagły zwrot w Bangladeszu

Kolejną zerwaną perłą może okazać się Bangladesz. W czerwcu w japońskiej gazecie "Japan Times" ukazał się wielki nagłówek "Japonia wygrywa z Chinami wyścig do portu w Bangladeszu".

Japończycy podpisali bowiem kontrakt na budowę portu głębokowodnego w Matarbari, prawdopodobnie niwecząc tym samym chińskie plany budowy takiego portu na wyspie Sonadia, odległej od Matarbari zaledwie o 25 kim. Na rzecz japońskiej inwestycji osobiście lobbował we wrześniu premier Shinzo Abe, obiecując w trakcie wizyty w Bangladeszu niemal 5 mld dolarów pożyczek na jej realizację.

To kolejny cios dla chińskich wpływów w Bangladeszu po tym, jak przed miesiącem Ćottogram (Chittagong), duży port uważany za chiński przyczółek w tym kraju, został otwarty również dla rywalizujących statków indyjskich.

Zniechęcanie sąsiadów

Do kryzysu w chińskich planach na Oceanie Indyjskim przyczyniają się też sami Chińczycy, którzy swoją roszczeniową i bezkompromisową postawą w sporze na Morzu Południowochińskim nadwerężają zaufanie sąsiadów i budzą zaniepokojenie. Ambitne plany Xi Jinpinga o rozpoczęciu nowego etapu w historii Azji Wschodniej, w której centralną pozycję znów zajmą Chiny, zderzyły się w ten sposób z jego zbyt twardą i asertywną polityką.

Wprost zwrócił na to uwagę Shinzo Abe w obecności przywódców pięciu państw Zatoki Bengalskiej, podkreślając, że "wszyscy wyraziliśmy zaniepokojenie ostatnimi wydarzeniami, zwłaszcza na Morzu Południowochińskim".

Być może problemem jest również to, że Chiny nie proponują innym państwom porozumień sojuszniczych. W rezultacie państwa te kierują się w relacjach dwustronnych realizacją bieżących interesów, co wpływa na ich większą chwiejność i wyższe prawdopodobieństwo zmiany politycznego kursu po zmianie władzy, tak jak miało to miejsce na Sri Lance.

Chiny nie zrealizują swoich wielkich planów bez wiarygodnej współpracy ze strony innych azjatyckich państw. Problemy, które napotykają obecnie w polityce względem państw "azjatyckiego południa", bez wątpienia są dla Pekinu ważnym ostrzeżeniem i dowodem na to, jak potężna jest wciąż Japonia.

Autor: Maciej Michałek/mtom / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: CC BY 2.0 | Day Donaldson

Tagi:
Raporty: