Za każdym razem, gdy wybucha wojna lub dochodzi do eskalacji, Hend opuszcza swoje mieszkanie w mieście Gaza i udaje się do domu ojca, do wioski Al-Zawayda położonej w środkowej części enklawy. Na tle reszty palestyńskiego terytorium uchodzi za względnie bezpieczną. Znajduje się nieco dalej od wschodniej granicy i od morza, skąd izraelskie okręty wojenne - wspierane przez samoloty i czołgi - bombardują Strefę Gazy.
W ostatniej ofensywie Izraela straciła trzech kuzynów, a także dalszych krewnych. Przyjaciół. Sąsiadów. Kolegów po piórze.
Dzielnica, w której mieszkała wraz z bliskimi została zniszczona w nalocie. Armia izraelska zbombardowała dwa budynki na ich ulicy, w tym jeden sąsiadujący ściana w ścianę z domem rodzinnym Hend. Blok runął prosto do ich ogrodu. Tamtej nocy jej rodzice spali w pokoju graniczącym ze bombardowanym budynkiem. Do wnętrza wdarły się kurz i gruz. - Na szczęście straciliśmy tylko jedną ścianę - mówi mi Hend.
Z Gazy wyjechała pod koniec 2023 roku, kiedy wciąż jeszcze dało się przekroczyć granicę. Kilka miesięcy później izraelskie wojsko przejęło kontrolę nad przejściem granicznym w Rafah, łączącym oblężoną enklawę z Egiptem, blokując dostęp do Gazy organizacjom humanitarnym i odcinając potencjalną drogę ucieczki cywilom.
Hend udała się do męża, który w momencie wybuchu wojny przebywał za granicą. Reszta jej rodziny pozostała w Gazie.
Poeta w czasie wojnyHend Jouda
Co to znaczy być poetą w czasie wojny?
To znaczy przepraszać ciągle przepraszać spalone drzewa ptaki bez gniazd zmiażdżone domy długie pęknięcia wzdłuż ulic dzieci o bladych twarzach - przed śmiercią i po niej twarz każdej smutnej lub zamordowanej matki
Co to znaczy być bezpiecznym w czasie wojny?
To znaczy wstydzić się swojego uśmiechu ciepła czystych ubrań bezczynnych godzin ziewania filiżanki kawy spokojnego snu bliskich, którzy wciąż żyją pełnego brzucha dostępu do wody czystej wody możliwości wzięcia prysznica i tego przypadku, że wciąż jesteś żywy!
Boże, nie chcę być poetką w czasie wojny.
Monika Winiarska: Co to znaczy być poetką?
Hend Jouda: To znaczy widzieć. Nie tylko oczami, ale przede wszystkim sercem. Umieć dotknąć i zrozumieć rzeczy, których inni nie potrafią - albo nie chcą - dostrzec. Twoja wrażliwość musi pozostawać nieustannie żywa, byś mógł odczuwać, widzieć, a potem opisywać swoje emocje, myśli, swoją filozofię. Poeta doświadcza wszystkiego bardziej. To dar i przekleństwo zarazem - odczuwać ból i radość głębiej, ostrzej.
A co to znaczy być poetką w czasie wojny?
To znaczy czuć wstyd. Wstyd, że się żyje, gdy wokół giną ludzie. Wstyd, że jest się bezpieczną, kiedy bomby spadają na twój kraj, twoje miasto, twoją ulicę, twoich bliskich.
Jesteśmy ludźmi, choć traktuje się nas jak zwierzęta - jakbyśmy nie mieli żadnych praw, jakbyśmy nic nie czuli. Zniszczenie jest narzędziem kary. My, Palestyńczycy, żyjemy w tej rzeczywistości od osiemdziesięciu lat. Od ośmiu dekad jesteśmy okupowani i uciskani. To nie zaczęło się 7 października - zaczęło się znacznie wcześniej*.
Mam 42 lata i wiem, czym jest okupacja. Dorastałam podczas pierwszej intifady**. Wiem, co to znaczy każdego dnia widzieć żołnierzy na ulicach, słyszeć strzały z karabinów. Pamiętam zamaskowanych młodych ludzi, którzy pod osłoną nocy wypisywali na murach rewolucyjne hasła. Te słowa wyryły się w mojej dziecięcej pamięci.
Pamiętam też komunikaty izraelskiej armii, łamaną arabszczyznę rozlegającą się z głośników o świcie: Nie wychodźcie z domów. Powtarzamy, nie wychodźcie z domów. Musieliśmy czekać, aż alarm zostanie odwołany, by znów móc wyjść na zewnątrz. Te głosy to część mojego dzieciństwa. Nigdy ich nie zapomnę.
I nigdy nie zapomnę - bo to ukształtowało mnie zarówno jako poetkę, jak i człowieka - opowieści mojej babci o jej rodzinnej wiosce.
Była jedną z ocalałych z Nakby w 1948 roku. Do końca swych dni śniła o utraconym domu, o rosnących tam drzewach. Opowiadała mi o pieniądzach ukrytych na dnie szuflady. Historie naszych dziadków były trudne, bolesne.
W swoim wierszu piszesz: być poetą to znaczy przepraszać. Co masz na myśli?