Zdaniem pracownika służb ratowniczych - Roba Farmera - szybka decyzja pilota ocaliła życie jemu i pięciu pasażerom. W miejscu, gdzie wylądowała maszyna, woda była na tyle płytka, że pasażerowie byli w stanie dopłynąc do brzegu.
Dokładną przyczynę wypadku zbada Biuro Bezpieczeństwa Powietrznego.
To już drugi w tym roku przypadek, gdy pilot był zmuszony wodować maszynę na wodzie. 15 stycznia Airbus 320 linii US Airways, który leciał z nowojorskiego lotniska LaGuardia do Charlotte, w stanie Karolina Północna, przymusowo wodował w rzece Hudson. Czytaj więcej o tym wypadku
Źródło: Reuters