Świat

"Rosji decyzja o stałej bazie w Polsce na pewno by się nie spodobała"

Świat

Madeleine Albright w rozmowie z Jackiem Tacikiem
Madeleine Albright w rozmowie z Jackiem Tacikiemtvn24
wideo 2/20

Jestem za tym, żeby rozmawiać, bo to nie jest decyzja, którą można podjąć w pięć minut. To, co jest ważne, to mocny sygnał dotyczący relacji z USA, który został wysłany do Polski - powiedziała była amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright w rozmowie z Jackiem Tacikiem dla programu "Horyzont", w którym skomentowała możliwość powstania stałej bazy amerykańskiej w Polsce.

Prezydent Andrzej Duda spotkał się we wtorek w Białym Domu w Waszyngtonie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Ten, pytany przez dziennikarzy, czy wyrazi zgodę na stałe bazy wojsk USA w Polsce, odparł, że "na pewno jest to coś o czym będziemy z pewnością rozmawiać" i dodał, że "rozważamy coś takiego". Polski prezydent stwierdził zaś: - Uśmiechałem się do pana prezydenta, że chciałbym wspólnie stworzyć stałą bazę amerykańską, którą nazwiemy Fort Trump .

"Mocny sygnał wysłany do Polski"

Była sekretarz stanu Madeleine Albright oceniła w magazynie "Horyzont" w TVN24, że jest zbyt wcześnie na podejmowanie konkretnych decyzji. - Jak powiedział prezydent Trump, pomysł jest do rozważenia. To, co jest ważne, to przyjęta deklaracja o współpracy i przyjaźni polsko-amerykańskiej - dodała. Pytana czy poparłaby stałe bazy w Polsce, zaznaczyła, że "to pomysł, nad którym trzeba się zastanowić". Jak mówiła, pozostają pytania o logistykę i to, skąd przesunąć żołnierzy. Dodała, że jest także kwestia Rosji, której - jak zaznaczyła - "decyzja o stałej bazie w Polsce na pewno by się nie spodobała". Przypomniała, że akt założycielski NATO-Rosja zakazuje stałych baz Sojuszu Północnoatlantyckiego w Europie Wschodniej. - Oczywiście, akt był podpisywany w innych okolicznościach. Dzisiaj mamy zupełnie inną sytuację. Ja jestem za tym, żeby rozmawiać, bo to nie jest decyzja, którą można podjąć w pięć minut. To dużo poważniejsza sprawa. Ale to, co jest ważne, to mocny sygnał dotyczący relacji z USA, który został wysłany do Polski - oceniła była sekretarz stanu.

"Rosja się zbroi"

Na pytanie, czy stałe bazy w Polsce mogłyby zmniejszyć ryzyko wojny z Rosją, czy wręcz przeciwnie, popchnęłyby Rosję do akcji, które już widzieliśmy na Ukrainie, odpowiedziała, że "trudno dzisiaj to przewidzieć". - Rosja już teraz zbroi się i prowadzi ćwiczenia wojskowe w regionie. To, co zrobiła na Ukrainie jest nielegalne. Pierwszy raz od zakończenia II wojny światowej doszło do inwazji i okupacji europejskiego kraju - zauważyła Albright. Jej zdaniem, "powinniśmy bardzo uważnie przyglądać się wszystkim ruchom Kremla". - I nie chodzi tu tylko o ruchy rosyjskiego wojska, ale też o używaną przez Rosję propagandę, której celem jest podważenie demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej. I oczywiście zagrożenie cyberatakami. Pytanie o to, kto zaatakował estoński system bankowy i jest odpowiedzialny za jego zakłócenie pozostaje otwarte. No i sprawa szantażu energetycznego. O tym nie można zapominać - podkreśliła.

"Musimy być bardzo czujni"

Jej zdaniem, Rosja jest wciąż zagrożeniem dla krajów bałtyckich i Polski. - Dlatego uważam, że musimy obserwować Rosję - powtórzyła.

- Przeżyłam zimną wojnę, przeżyłam jej koniec, upadek muru berlińskiego i ostatnie dni ZSRR. Putin postawił przed sobą cel stworzenia znowu wielkiej Rosji i zwiększenia wpływów w krajach, które uważa za swoją strefę wpływu. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej mają prawo być wolne, demokratyczne i być częścią NATO oraz Unii Europejskiej - zaznaczyła była amerykańska sekretarz stanu. Zauważyła, że administracja Donalda Trumpa w narodowej strategii bezpieczeństwa i obronności wymieniła dwa zagrożenia: Chiny i Rosję. Albright pytana w TVN24, czy Rosja może znowu chcieć wpływać na wybory w Stanach Zjednoczonych lub w którymś kraju europejskim, powiedziała: - Jestem tym bardzo zaniepokojona, bo już raz wpływali na nasze wybory, tak samo jak robili to w Europie. - Musimy być bardzo czujni i pamiętać, że Putin był agentem KGB, który potrafi manipulować ludźmi. Nikt nie wie, jakie są jego prawdziwe intencje w Stanach Zjednoczonych, w Europie Środkowo-Wschodniej czy na Bliskim Wschodzie - dodała.

"Do pewnego stopnia zaniepokojona tym, co dzieje się w Polsce"

Pytana o ocenę tego, co obecnie dzieje się w Polsce, powiedziała: wiem, że zmagacie się z wieloma problemami, ale dbacie o swoją gospodarkę, o to, żeby Rosja nie mogła zaszantażować was energetycznie. - Stąd dywersyfikacja dostaw gazu - dodała. Jej zdaniem, "Polska jest demokratycznym krajem". - Wiem, że jest wiele pytań i wątpliwości co do systemu sądowniczego i w jaki sposób rząd go reformuje, ale wiem też, że Polacy są bardzo demokratycznym społeczeństwem, które chce mieć demokratyczny i dobrze rozwijający się kraj przez następnych sto lat - stwierdziła Albright. Przyznała jednak, że "do pewnego stopnia jest zaniepokojona tym, co dzieje się w Polsce". - Czy to kwestia sądów, czy braku szacunku dla innych. Ale ja mam bardzo pozytywne uczucia i wiarę w Polaków. Uczyłam się o Polsce. Walki o wolność, rewolucje, które powtarzały się co jakiś czas - myślę, że to jest bardzo polskie - powiedziała Albright.

Albright: Polacy chcą być częścią UE

Pytana czy miejsce Polski jest w Unii Europejskiej, czy poza nią, powiedziała, że z badań, które zrobiła w 1991 roku w całej Europie wynikało, że "Polacy i inni mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej marzyli o tym, żeby być Europejczykami, bo to co się wydarzyło w czasie zimnej wojny - ta separacja od Zachodu - była sztuczna". - Ja wierzę w Unię Europejską i NATO. I, jak rozumiem, Polacy chcą być częścią tych struktur - dodała. Przyznała, że jest niezwykle dumna z decyzji o rozszerzeniu NATO. - Sama podpisywałam dokumenty w Bibliotece Trumana i razem z prezydentem (Billem) Clintonem poleciałam do Warszawy, gdzie witaliśmy nowego członka NATO. Polska musi być aktywnym członkiem NATO oraz Unii. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele pytań i wątpliwości dotyczących działania samej Unii, ale wierzę, że Polacy chcą być jej częścią - powiedziała była sekretarz stanu USA.

"Nie uważam, że takie podgrupy osłabiają Unię"

Oceniła inicjatywę Trójmorza. - Jej głównym celem jest dywersyfikacja źródeł energii. Kiedy Nord Stream 2 jest zagrożeniem dla Europy, państwa Trójmorza myślą o rurociągu z północy na południe. I chociażby z tego względu nie wydaje mi się, żeby Trójmorze podkopywało fundamenty Unii Europejskiej - oceniła.

Dodała, że "im więcej interakcji między krajami środkowoeuropejskimi, tym relacje mogą być mocniejsze". - Nazywam to funkcjonalnymi relacjami. Komunikacja, energia czy wymiana pewnych wartości - powiedziała. Albright nie sądzi, że "takie podgrupy osłabiają Unię". - Myślę, że one są w pewnym sensie cegłami w całym budynku - oceniła.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM

Autor: js//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24