|

Mieszkanie "w powietrzu". Właścicielka nie może korzystać z klatki schodowej

Mieszkanie nie ma dostępu do klatki schodowej
Mieszkanie nie ma dostępu do klatki schodowej
Źródło: Martyna Sokołowska/TVN24+
Choć jest właścicielką mieszkania, nie może do niego wejść. Dlaczego? Klatka schodowa należy do sąsiadów, którzy nie chcą się zgodzić, by kobieta z niej korzystała. Mieszkanie "w powietrzu" Ewa Kołodziej odziedziczyła po matce. Ta kupiła je kilka lat wcześniej od gminy. - Mam nadzieję, że urzędnicy zrehabilitują się i naprawią swój błąd - podkreśla kobieta w rozmowie z TVN24+.Artykuł dostępny w subskrypcji

Ewa Kołodziej jest emerytowaną nauczycielką. Jednak zamiast cieszyć się wolnym czasem na emeryturze, musi pracować, aby opłacić dach nad głową. W Rzeszowie wynajmuje mieszkanie, choć mogłaby zamieszkać we własnym, które odziedziczyła po matce, w kamienicy w Birczy.

Nie może, bo przed laty gmina sprzedała jej matce lokal - jak wiele na to wskazuje - prawdopodobnie bez prawa do korzystania z klatki i schodów. Należą one do sąsiadów, ale ci nie zgadzają się, aby Ewa Kołodziej z nich korzystała. Mieszkanie więc jest - dojścia do niego nie ma.

- Wprowadziliśmy się tam na początku lat 60. Mama pracowała wtedy w Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska", dostała mieszkanie z gminy. Miałam wtedy dwa, może trzy lata. Brat był o rok starszy. Sąsiedzi mieszkali na parterze, my na piętrze. Wychowywaliśmy się razem i wszyscy wspólnie korzystaliśmy z tej klatki - opowiada kobieta. 

Kamienica, w której znajduje się mieszkanie, przylega do budynku sąsiadów i połączona jest z nim wspólną klatką schodową. A ta znajduje się pomiędzy budynkami i prowadzi do dwóch mieszkań położonych na pierwszym piętrze. Aby wejść do mieszkania, pani Ewa musi dzwonić domofonem i liczyć na dobrą wolę sąsiadów, którzy mogą lub nie wpuścić ją do środka. Nie ma swoich kluczy do klatki. 

Jak to możliwe?

Czytaj także: