Prezes gdańskiego sądu ulega dziennikarskiej prowokacji i konsultuje z rzekomym urzędnikiem Kancelarii Premiera termin posiedzenia sądu w sprawie szefa Amber Gold. Co właściwie pokazuje ta sprawa? Dlaczego sędzia ulega politycznym sugestiom i gdzie się podziały zasady podziału władzy i niezawisłości sądu?